Uhonorowanie zmarłych jest elementem wszystkich religii. Szacunek dla ciała zmarłego jest jednym ze znaków ludzkości. Tylko ludzie przywiązują szczególną wagę do ciała zmarłego i traktują ich z takim samym szacunkiem jak żyjący.

Śmierć jest tylko końcem ziemskiej ścieżki, mówią religijne postacie i filozofowie. Człowiek instynktownie stara się wierzyć, że nagrobek, cmentarz to nie tylko miejsce odpoczynku, ale brama, która otwiera drogę do życia pozagrobowego i transcendentnego – miejsce, które łączy dwa światy. Dychotomia śmierci i życia jest postrzegana przez człowieka w naturalny sposób i powoduje uczucie strachu i podziwu. Czasami jednak połączenie tych zjawisk zamienia się w karykaturę, czego przykładem jest mauzoleum Lenina i cmentarz na Placu Czerwonym, który został zbudowany przed centrum handlowym i obok XVI-wiecznego kościoła. Wydaje się, że taki eklektyzm powinien być odpychający i oburzający, jednak połączenie struktur przeciwstawnych i wykluczających się wzajemnie stało się naturalną podstawą historycznego rewanżyzmu Rosji i neoimperializmu. Widmowe bóle kastrowanego imperium rodzą się z grobów heroldów, obok świątyni konsumpcji i żywego Boga. W kulturze zachodniej nazywa się to dialektyką, na wschodzie – polifonią, a w Rosji? W szczególny sposób.

Niemiecki filozof Peter Sloterdijk zauważa, że sojusz z umarłymi jest psychologicznym generatorem energii głównego faszysty (Hitlera) – poległymi w czasie II wojny światowej są, jego zdaniem, ci, którzy go przysłali, a Führer był napastnikiem, wysłannikiem grobów wojskowych.

Najciekawsze jest to, że ten filozoficzny i poetycki opis rosyjskiego neoimperializmu ma konkretne polityczne i międzynarodowe uosobienie prawne. Początkowo to język rosyjski był przejawem „russkogo mira”, ale teraz można argumentować, że groby sowieckiej (czytaj „rosyjskiej”) armii to terytorium Rosji, z którego wyłania się niewidzialna siła nowego imperium. Wyraźnym przykładem tej tezy jest walka Rosji o zachowanie sowieckich zabytków w Polsce i monopolizacja prawa do grobów żołnierzy radzieckich.

W 2017 r. Polska przyjęła poprawki do ustawy zakazującej propagowania komunizmu, które określały rozbiórkę budynków niemieszkalnych, takich jak zabytki gloryfikujące reżim totalitarny. Prawo zabrania także nadawania nazw promującym totalitaryzm, na przykład instytucjom edukacyjnym. Zmiany przewidują stworzenie mechanizmów prawnych, które pozwolą na usunięcie z przestrzeni publicznej budynków wychwalających system totalitarny.

Prawo obejmuje także tak zwane „pomniki wdzięczności” lub „pomniki braterstwa broni polskiej i radzieckiej”.

W październiku 2018 r. w Warszawie został rozebrany Pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w Parku Skaryszewskim. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych aktywnie protestowało i poprzez wszystkie dostępne kanały rozpowszechniania informacji, a raczej dezinformacji, mówiło o „polskim rewizjonizmie”. W licznych wywiadach rosyjski ambasador w Polsce niestrudzenie podkreśla, że lokalne władze zgadzają się na odbudowę cmentarzy wojskowych bez żadnych problemów. Ale polski rząd celowo prowadzi antyrosyjską politykę historyczną, niszcząc pomniki żołnierzy radzieckich.

Należy zauważyć, że manipulacje ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa mają na celu połączenie kompetencji i obowiązków władz lokalnych i centralnych, a także co najmniej błędną interpretację rosyjsko-polskiej umowy międzynarodowej z 1994 r., która reguluje kwestie związane z instalacją, rejestracją, aranżacją, konserwacją oraz właściwe utrzymanie miejsc pamięci i pochówku.

Na mocy polsko-rosyjskiego traktatu z 1994 r. każda ze stron zobowiązała się do utrzymania cmentarzy na swoim terytorium. Polski historyk dr Łukasz Adamski zauważa, że prawdopodobnie istnieje rosyjska wersja umowy w zamierzonej wersji – rosyjska wersja tekstu może być interpretowana jako ochrona „zabytków wdzięczności”. Ale w polskiej wersji umowy nie chodzi o „miejsca pamięci i (miejsca) pochówków”, ale o „miejsca pamięci i odpoczynku”, a to wyraźnie określa, że umowa dotyczy tylko cmentarzy. Ale nie można go zastosować do „pomników wdzięczności” de facto wzniesionych siłą przez reżim sowiecki pod rządami sowieckimi podczas komunistycznej okupacji Polski. Władze polskie interpretują porozumienie na podstawie polskiej wersji.

Biorąc pod uwagę kazuistykę prawną, rosyjski rząd działa na zasadzie, że prawo jest prawem, ale prawda musi być po naszej stronie.

Doskonałym przykładem neoimperialnego eklektyzmu jest cmentarz prawosławny w Radomiu. Podczas II wojny światowej pochówki żołnierzy radzieckich zostały dodane na cmentarz prawosławny i do kościoła. Dziś radzieckie „pomniki wdzięczności” i prawosławne krzyże znajdują się na jednym terytorium dwukondygnacyjnego cmentarza.

Analitycy portalu “Front Zachodni” (Ukraina) argumentują, że pochówki wojskowe są narzędziem operacji hybrydowych w innych krajach. W szczególności ambasada rosyjska w Polsce ma otwarte biuro rosyjskiego Ministerstwa Obrony do spraw wojskowych. Od maja 2015 r. na jej czele stoi pułkownik rezerwy Aleksiej Fomiczew, który kieruje pracą trzech innych pracowników w randze pułkowników i poruczników. To wyjaśnia, dlaczego za groby żołnierzy radzieckich w Polsce nie jest odpowiedzialne MSZ, ale rosyjskie Ministerstwo Obrony. Oznacza to, że w każdym kraju, w którym znajdują się cmentarze wojskowe, Rosjanie wysyłają wojskowych dyplomatów, co jest bardzo dogodną praktyką.

Rosja nie oszczędza środków na renowację pomników na cmentarzach wojskowych w Polsce. Umowy są zwykle realizowane przez pełnomocników i osoby zweryfikowane.

Na przykład w 2017 r. ambasada rosyjska sfinansowała prace remontowe cmentarza-mauzoleum żołnierzy radzieckich w Warszawie (Cmentarz Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich przy ul. Żwirki i Wigury). Naprawa masowych grobów (prawa strona) kosztowała  725 300 złotych (188 600 USD). Drugi etap to naprawa masowych grobów (lewa strona) w 2018 r., która pochłonęła 733,720 złotych (190,800 USD).

Oficjalne rosyjskie dane pokazują, że od 2010 r. rosyjski budżet wydał ponad 24 mln PLN (6240 750 USD) na remonty i opiekę nad rosyjskimi i rosyjskimi cmentarzami wojskowymi w Polsce.

Warto przypomnieć, że w Armii Czerwonej walczyło ponad 7 milionów Ukraińców, z których 2000 otrzymało tytuł Bohaterów Związku Radzieckiego. To Ukraina poniosła największe straty podczas II wojny światowej, a linia frontu dwukrotnie przeszła nie przez abstrakcyjny Związek Radziecki, ale przez terytorium prawdziwej Ukrainy. Ukraińcy leżą na cmentarzach wojskowych w Polsce, Niemczech i innych krajach. Ukraina jako członek-założyciel ONZ i kraj, który pokonał Hitlera, nie może mieć prawa do prywatyzacji i instrumentalizacji grobów żołnierzy radzieckich w interesie rosyjskiego odrodzenia historycznego i neoimperialnej polityki Moskwy.

Eugeniusz Biłonożko 

Artykuł jest rozszerzoną wersją referatu, wygłoszonego przez Autora podczas konferencji międzynarodowej online „Neoimperializm między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym”. Konferencja została zorganizowana przez Instytut Demokratyzacji i Rozwoju z Kijowa, Centrum Narracji Politycznych Demokracji z Czerniowców (Ukraina), Iwano-Frankiwską Akademię Iwana Zlotoustego z Iwano-Frankiwska (Ukraina) oraz Instytut Polityki Światowej z Kijowa (19 czerwca 2020 r.). tekst został opublikowany na Portalu Obserwator Międzynarodowy, który był patronem medialnym tego wydarzenia.

НАПИСАТИ ВІДПОВІДЬ

Please enter your comment!
Please enter your name here