W miniony poniedziałek, tj. 26 listopada, Rada Najwyższa Ukrainy zatwierdziła dekret prezydenta Petra Poroszenki o wprowadzeniu stanu wojennego. Szef państwa oświadczył przed głosowaniem, że stan będzie trwał 30 dni i obejmie obszary przy granicy z Rosją oraz obwody nad Morzem Czarnym i Azowskim. Dziennikarze Polonews zapytali posłów, co myślą о dekrecie prezydenta. 

Igor Lapin, Front Ludowy:

Jestem wojskowym i w pełni popieram decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego. Jestem za wprowadzeniem stanu wojennego nie na miesiąc lub dwa, ale na dłuższy czas – żeby mieć możliwość zebrać siły i zaprowadzić porządek na wschodzie naszego kraju. Państwo nie może działać wybiórczo. Ale jest jak jest. Prezydent chciał wprowadzić stan wojenny na 60 dni, ale teraz na 30.

Nie wiem o wszystkim, co dzieje się. Nie wiem tego, co wie sztab generalny i nasz wywiad…
Być może mają takie dane, które potwierdzają, że wystarczy 30 dni stanu wojennego. Szczerze mówiąc, warto – zwracając się do patriotów, uczestników operacji antyterrorystycznych (ATO) w 2014 r. – powiedzieć im, że muszą być przygotowani. Jeśli prezydent Ukrainy uważa,
że wystarczy mu 30 dni na odblokowanie Cieśniny Kerczeńskiej, wprowadzenie porządku
w armii i przestrzeni informacyjnej, to warto mu na to pozwolić. Sytuacja nie jest łatwa.
Jeśli przestawiamy gospodarkę i cały kraj na system militarny, a za miesiąc wszystko wraca
do normy, to takie działania mogą zaszkodzić państwu. Uważam, że stan wojenny na 30 dni to za mało.

Igor Mosiychuk, Radykalna Partia Liaszka

Stan wojenny miał zostać wprowadzony w 2014 r., kiedy Moskwa wysłała do nas swoich  spadochroniarzy, kiedy rosyjska armia była w Nowoazowsku, kiedy był iłowajski kocioł, kiedy został zestrzelony samolot Malaysia Airlines 17. Podnieśliśmy tę kwestię i zażądaliśmy od prezydenta spełnienia swojego konstytucyjnego obowiązku, tj. ochrony kraju. Nalegaliśmy na zerwanie stosunków dyplomatycznych z Rosją, a także na nacjonalizację rosyjskich nieruchomości na Ukrainie. Niestety cały czas frakcja prezydenta blokowała w parlamencie podobne inicjatywy. Uważamy, że prezydent Ukrainy powinien na forum ONZ przypomnieć
o tym, że nasz kraj zrezygnował z broni jądrowej, a w zamian otrzymał gwarancję integralności terytorialnej.

Jeśli chodzi o wprowadzenie stanu wojennego, to nasz klub domagał się otwartych konsultacji z prezydentem, ale jak widać parlament jest traktowany przedmiotowo… Żądamy jasnej odpowiedzi, w jaki sposób będą ograniczone prawa i wolności obywateli? Jak zmieni się sytuacja polityczna w kraju? Uważamy, że na początku powinny być jasne odpowiedzi,
czy bardziej skuteczna w tym czasie będzie armia, czy system egzekwowania prawa? A co
z wyborami? Gdyby prezydent na wstępie udzielił jasnych odpowiedzi  – nie byłoby pytań.

Oleksiy Ryabchyn, Partia Batkiwszyna:

 Parlament państwa, które walczy, ma okazywać jedność przed aktem agresji wojskowej, która miała miejsce na Morzu Azowskim. Musimy zjednoczyć się, aby uwolnić naszych marynarzy. Musimy pokazać światu zjednoczenie Ukrainy. Aby wypracować wspólne stanowisko, nie wystarczy zorganizować posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (ukraiński BBN – red.) oraz gabinetu wojskowego. Musimy być państwowcami, potrzebne są konsultacje z parlamentem. Najważniejsze w obecnej sytuacji jest zjednoczenie się i przeciwdziałanie agresji rosyjskiej. Jeśli chodzi o wpływ na wybory i element polityczny, nie chciałbym o tym rozmawiać, w polityce  takie sytuacje zawsze będą, ale dla nas to jest drugorzędna rzecz. Podstawowym zadaniem jest stawienie czoła rosyjskiej agresji oraz obrona prawa i wolności, nawet jeśli zostanie wprowadzony stan wojskowy.

Oksana Yurinets, Blok Petra Poroszenki:

Jeśli ktoś pragnie zdobyć punkty polityczne w tak dramatycznym momencie, to jestem  pewna, że taka osoba przeliczy się. Musimy wreszcie zachować się państwowotwórczo.  Nie mam jeszcze odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące stanu wojennego. Teraz najważniejsze jest działanie. Została zwołana Rada Bezpieczeństwa ONZ. Nigdy wcześniej Rosjanie nie atakowali pod swoją flagą. Mam wrażenie, że chcą nas podzielić od wewnątrz – i to jest teraz największy problem. Dlatego ważne, aby działać. Jeśli będziemy czekać – stracimy kraj… Przez 4 lata Rosjanie ukrywali swoje akty agresji, a teraz zaczęli działać otwarcie. Bez poparcia społeczności międzynarodowej, bez technologii, nie możemy zwyciężyć. Obecnie jest szansa nazwać rzeczy po imieniu.

Sergey Taruta, poseł niezrzeszony:

 Nie widzę żadnego argumentu, który przemawia na rzecz wprowadzenia stanu wojennego. Takie rzeczy warto było robić w 2014 r. Obecnie traktuję te działania jako próbę przełożenia daty wyborów na czas nieokreślony. Niestety, ale stan wojenny oprócz chaosu nic nie przyniesie. Zdolności obronne czy obronność granic – nie zostaną polepszone. To nie rozwiązuje jeszcze żadnego strategicznego zadania. Uważam, że władza nie ma absolutnie żadnej realnej strategii i taktyki, a pragnie ona tylko jednego – przywłaszczyć wszystko.

 Nestor Shufrich, Blok Opozycyjny:

Decyzja w sprawie sytuacji wojskowej będzie miała bardzo poważne konsekwencje. Uważam, że posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz gabinetu wojskowego były ustawione. Dlaczego w lutym 2014 r., kiedy zginęły setki Ukraińców, nikt nie wprowadzał stanu wojennego? Przypomnę wtedy ginęli ludzie. Podobne wypadki z ukraińskimi statkami już były kilka razy, ale to nie było podstawą wprowadzenia stanu wojennego.

Wcześniej już sugerowałem, że Poroszenko ma na celu pozostanie przy władzy, a także, że jego udawanie bohaterstwa doprowadzi do wprowadzania stanu wojennego. Jestem przekonany
na sto procent, że on chce wpłynąć na wybory. Poroszenko i jego koalicja nie mają szans
na wygranie wyborów, dlatego cała historia została zmyślona, a incydent wykorzystany
dla odsunięcia w czasie wyborów.

Poroszenko bardzo dobrze  wymyślił. Jeśli nie głosujesz – jesteś Moskalem i zdrajcą! Mamy do czynienia z klasycznym utylitaryzmem politycznym. To jest duży problem w naszym kraju. Każdy szuka wygody dla siebie  – nawet w tak krytycznej sytuacji jak teraz.

Ruslan Sidorovich, Samopomoc:

 Uważam, że nie warto oddzielać elementu politycznego od zagrożenia militarnego, obydwa wątki są tutaj połączone. Ale w czym sedno sprawy? Czy istnieje militarne zagrożenie? Prawie 5 lat mamy wojnę z Rosją. Oczywiście w przeddzień kampanii prezydenckiej Rosja ma zaostrzyć agresję militarną. Przypomnę, że klub parlamentarny Samopomocy cały czas nawoływał nazywać rzeczy po imieniu  – wojna jest wojną. Czy można walczyć bez stanu wojennego?
To są oczywiste rzeczy. Potrzebujemy mobilizacji – przede wszystkim mobilizacji zasobów finansowych.

Dlaczego tak się stało teraz? Oczywiście to było spowodowane połączeniem wielu czynników, które miały miejsce w tych dniach. Kto ich sprowokował? Kto korzysta? Oczywistym jest to,
że wiele osób skorzystało na tym, ale nawet wiedząc o tym, nie możemy nie wprowadzać stanu wojennego…

Popieramy wprowadzenie stanu wojennego, ale nasza frakcja nalega na pewne zmiany co do terytoriów objętych tym stanem. Uważamy, że nie jest on potrzeby w całym kraju.

Wszystkie punkty dekretu powinny być bardziej szczegółowe. Nie rozumiem retoryki, gdy mówi się, że żadne prawa nie będą ograniczone, a w tym samym czasie w dekrecie prezydenta jest odwrotnie. W rzeczywistości zarówno ustawa o stanie wojennym i konstytucja dopuszczają ograniczenie praw.

Jeśli chodzi o liczbę dni, to warto wytłumaczyć dlaczego tyle dni potrzebne jest do uzasadnienia tego terminu. Może trzeba go powiększyć lub zmniejszyć.  Warto wytłumaczyć społeczeństwu, dlaczego na taki okres wprowadza się stan wojskowy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here