W ciągu ostatnich tygodni Unie Europejską odwiedził największy samolot świata – Antonow An-225 Mrija. Mrija to znaczy marzenie. W Polsce giganta witał premier Mateusz Morawiecki, w Niemcach minister obrony.

Ważnym momentem medialnego przekazu była informacja, kiedy AN -225 został zbudowany i kto posiada dzisiaj ten mega samolot. Polskie i niemieckie media zgodnie z historyczną prawdą napisały, że Antonow An-225 był wyprodukowany w ZSSR a  obecnie lata pod ukraiński banderą (w znaczeniu flagi, a nie Stepana Andrijowycza).

Części ukraińskich komentatorów przypomnienie, że ukraiński dziś samolot wyprodukowano za czasów Związku Sowieckiego, wydało się  bulwersującym. Motywację można zrozumieć, od ponad 30 lat ZSSR nie istnieje, a Ukraina nie zaprzepaściła tej części spadku po ZSRR jakim jest  największy  samolot świata i zgodnie z prawem jest on ukraińskim. Ten niemal anegdotyczny epizod medialny wskazuję, jak trudno uporać jest się z radziecką przeszłością zarówno na Ukrainie jak i gdzie indziej.

Polskie i niemieckie media nie były zdolne zwyczajnie napisać, że to ukraiński samolot, choć ogromny kadłub zdobiły ukraińskie barwy narodowe. Samolot wyprodukowany był w czasach ZSRR, to prawda, ale w przeważającej mierze na terenie Ukrainy i dlatego na Ukrainie pozostał. Ukraińcy z kolei oburzyli się, że im się samolot „odbiera”.

Jest to drobny lecz dosadny sygnał, że pytanie czym była radziecka Ukraina pozostaje otwarte. Odpowiedzi na nie  mogą okazać się drugim pogłębionym etapem  dekomunizacji, który należało by postulować. Pierwszy etap w oczywisty sposób musiał dotyczyć zbrodni komunistycznych takich Wielki Głód, terror lat trzydziestych, wymordowanie ogromnej części ukraińskiej inteligencji. Z pewnością zresztą nie jest on zakończony.

Trudniejszym etapem jest  przypomnienie, że Ukraińcy stanowili istotną część Armii Czerwonej, a linii frontu wschodniego przechodziła nie przez jakiś abstrakty ZSSR, a przez Ukrainę.

Jeszcze trudniejszym byłoby zdanie sprawy, jak wielu Ukraińców było aktywnymi działaczami aparatu władzy sowiecko-rosyjskiego imperium i to nie tylko w Kijowie, ale w samej Moskwie. Wspomnieć w tym miejscu jedynie  można, że w wieku XIX rosyjskie imperium budowane również rękami Ukraińców i niekiedy także Polaków.

Andryj Melnyk, ambasador Ukrainy w Niemczech, konsekwentnie uczestniczy uroczystościach związanych z wyzwoleniem Europy od nazizmu i składa kwiatów na cmentarzach albo przy pomnikach radzieckich żołnierzy. W 75 rocznicę „spotkaniu nad Łabą”  Ukraińska ambasador przypomniał, że na zniszczonym moście spotkał się Ukrainiec Aleksander Silwaszko (dowódca plutonu 58. Dywizji Strzelców Gwardyjskich) oraz Amerykanin  William Robertson (dowódca grupy zwiadowczej 69. amerykańskiej dywizji piechoty).

To przypomnienie przez Andryja Melnyka dość oczywistych faktów spowodowało prawdziwą irytację w Moskwie. Można by ja podsumować „wara Ukrainie od ZSRR”. Można zadać pytanie, czy ukraińskie irytacje na odnotowanie, że AN-225 był wyprodukowany w ZSRR nie są odwrotnością tych rosyjskich irytacji na kwiaty złożone na grobach żołnierzy radzieckich przez ukraińskiego ambasadora.  Tak zadane pytanie nie ma chyba prostej odpowiedzi, bo istotnie samolot jest dziś ukraiński.

O ile reakcja ukraińska może być interpretowana jako spontaniczny wyraz kompleksów, to irytacja rosyjska jest tradycyjnym wyrazem rosyjskiej propagandy i ideologii ”wojny ojczyźnianej 1941-1945”.

Kreml irytuje się na ukraińskiego ambasadora, aby gdy mówi się o Armii Czerwonej, nie wspominać o wielu milionach Ukraińców, którzy byli jej żołnierzami i aby nie widzieć na mapie, że II wojna na Wschodzie toczyła się nie tylko pod Leningradem i Moskwą, ale w przeważającej części na terytorium Ukrainy.

Drobny epizod medialny z ukraińsko-radzieckim samolotem kryje więc w sobie nie tylko mały ładunek maseczek ochronnych ale ładunek historyczny.

Na koniec warto stwierdzić, że przynależność AN-225 była już dawno rozstrzygnięta nawet w czasach ZSRR. NATO-wska nomenklatura radzieckiego samolotu An-225 Mrija brzmiała od samego początku Kozak.

Eugeniusz Bilonozhko

artykuł powstał we współpracy z Akademia Wschód i Fundacja Domu Wschodniego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here