Podczas pierwszej wizyty w Polsce prezydent Ukrainy obiecał przełom i zmiany w relacjach między obiema stolicami. Krótko po tym nowy rząd Ukrainy zwolnił ze stanowiska prezesa ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyra Wiatrowycza i pozytywnie odpowiedział na wniosek Polski o pozwolenie na wznowienie poszukiwań oraz ekshumację polskich ofiar konfliktów, którzy spoczywają na terytorium Ukrainy. Jak dalej będę przebiegać stosunki Warszawy i Kijowa?

Można zaryzykować twierdzenie, że w krótkiej perspektywie stosunki polsko-ukraińskie nie ulegną radykalnej zmianie. Sytuacja polityczna, ostrożnie, pozwala spodziewać się odwilży w obszarze dialogu historycznego, ale nie będzie raczej oznaczała niczego więcej niż tylko zmianę wizerunku i wyciszenie retoryki poprzedników.

W długofalowej perspektywie (zakładając zwycięstwo PiS w jesiennych wyborach w Polsce) relacje na linii Kijów – Warszawa wizerunkowo powrócą do umownego poziomu Juszczenko – Kaczyński. Głównym powodem jest brak zainteresowania Polską jako samodzielnym graczem politycznym przez nową ekipę na Ukrainie.

Dziś Kijów nie jest zainteresowany wyodrębnieniem kierunku polskiego jako pierwszorzędnego i samoistnego.

W ukraińskim MSZ oraz ukraińskich rządowych centrach analitycznych kwestia współpracy z Polską jest marginalna i zwykle łączona z innymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej.

Warto podkreślić, że ekipa Zelenskiego, mimo dobrych chęci, ma poważne braki kadrowe, a osoby o kompetencjach doradczych boją się angażować, traktując władzę Zelenskiego jako zjawisko tymczasowe. Warunkiem jakościowych zmian w stosunkach z Warszawą jest zmiana doradców, odpowiedzialnych za kierunek polski. Jednak taki ruch jest mało prawdopodobny. Również mało prawdopodobne jest podniesienie relacji osobistych między prezydentami Dudą a Zelenskim na poziom odpowiadający relacjom Kuczma – Kwaśniewski, co mogłoby być katalizatorem nowego otwarcia.

Polski kierunek zostanie wpisany w szeroki kontekst polityki zagranicznej Ukrainy, prowadzonej przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Polska pozostanie państwem drugoplanowym, co wynika z taktyki i strategii doradców Zelenskiego oraz mianowań na najważniejsze stanowiska takich osób jak Dmytro Kuleba, Wadym Prystajka albo Bogdan Jaremenko. Oni akurat stawiają na Waszyngton, Berlin, Paryż oraz Pekin (celem zaś jest zmuszenie Waszyngtonu do aktywnych działań), Polska jest tylko dużym sąsiadem z którym warto rozwiązać spór historyczny, żeby współpraca gospodarcza była łatwiejsza.

Najważniejszym problemem ekipy Zelenskiego jest wojna w Donbasie, a możliwości pomocy ze strony polskiej w jego rozwiązaniu są ograniczone. Ukraina – z różnych powodów (głównie finansowych i organizacyjno-komunikacyjnych) – nie jest wstanie koordynować swoich działań z Warszawą celem wywierania nacisków na Berlin, Paryż czy Waszyngton. Dlatego Kijów będzie dążył do obniżenia medialnej wrzawy na linii Kijów – Warszawa, ale poza tym nie będzie miał wiele do zaproponowania.

Jednak w bliskiej perspektywie należy spodziewać się złagodzenia napięcia w dziedzinie polityki historycznej pomiędzy Ukrainą i Polską.

Zmiana na stanowisku szefa ukraińskiego IPN spowoduje poluzowanie obecnej bezkrytycznej narracji historycznej. Należy też oczekiwać, że nowy szef ukraińskiego IPN będzie zajmował się raczej promocją upamiętnienia żołnierzy poległych w Donbasie. Obecnie ekipa Zieleńskiego nie ma przygotowanego planu zmian w IPN. Rozważa dwie opcje – likwidację IPN lub też przyłączenie go do Akademii Nauk Ukrainy. Żadna nie jest korzystna wizerunkowo dla ekipy Zelenskiego (może być wykorzystywana do potwierdzenia tezy o prorosyjskim nastawieniu nowej władzy). Obecnej władzy bardzo trudno przekonać kogokolwiek z ukraińskich historyków do objęcia szefostwa IPN. Brakuję także wiarygodnych doradców od polityki społecznej.

Można natomiast spodziewać się (zgodnie z deklaracją deputowanej Wereszczuk) dokonania zmian w ustawie o statusie prawnym i uczczeniu pamięci uczestników walk o niezależność Ukrainy w XX wieku. Zmiany będą polegały na dopisaniu tekstu: „za bohaterów i bojowników o niepodległość Ukrainy nie mogą być uznanie osoby, które popełniły zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciwko ludzkości.” Warto przypomnieć, że korekta ukraińskiej ustawy i uzupełnienie jej zapisem o wykluczeniu honorowania osób, które popełniły zbrodnie wojenne, została zgłoszona przez jednego z posłów Bloku Poroszenki jeszcze w 2016 r.

Wprowadzenie tego zapisu pozwoli części historyków na realizację realnych badań zbrodni i winy.

Ceną za zmiany w ukraińskiej ustawie będzie zapewne próba uzyskania kontraktów inwestycyjnych.

Polska powinna pogodzić się z faktem, że w najbliższej perspektywie Ukraina nie może w otwarty i zdecydowany sposób przyznać się do popełnienia zbrodni przez OUN i UPA ani uznania tychże za organizacje o charakterze totalitarnym, stosujące terror i kolaborujące z Hitlerem.

Tutaj nie należy oczekiwać żadnej rewizji obecnej polityki historycznej, ani też nowych publicznych potępień tych faktów zbrodni, czy też przeprosin ze strony prezydenta Ukrainy.

Kijów jest zbyt poważnie ograniczony finansowo aby móc przygotować duży projekt ukraińsko-polskiego pojednania. Jednak można spodziewać się, że Ukraina złoży propozycję rozbudowy współpracy polsko-ukraińskiej w kwestiach historycznych na wzór pojednania niemiecko-polskiego (np. powołania fundacji, otwarcia centrum na wzór Krzyżowej, czy budowy wspólnego muzeum pamięci).

Pewnie też nowa ekipa zechce spróbować zamrożenia uprawiania polityki historycznej na szczeblu rządowym i przekierowania tej kwestii do samorządów. Jednak narracja o bohaterstwie OUN-UPA oraz gloryfikacja Bandery powróci tylko tam, gdzie znaczące poparcia będzie miała partia b. prezydenta Poroszenki oraz ugrupowania ukraińskich nacjonalistów. Skutkiem takich działań obecny konflikt polsko – ukraińskich narracji historycznych zostanie ograniczony do poziomu kilku regionów i środowisk i będzie aktualizowany na szczeblu ogólnopaństwowym tylko od czasu od czasu (powrót do polityki czasów Kuczmy: „każdemu mówimy to co on chce usłyszeć.” Przykładem może być oświadczenie Zelenskiego wzywające Izrael do uznania Wielkiego Głodu za akt ludobójstwa).

Ukraina będzie deklarować chęć współpracy z Polską w obszarze energetycznym, rolnictwa, wojskowym, kosmicznym oraz zachęcać do inwestowania w przemysł wydobywczy i rolnictwo. Kijów chciałaby połączyć i rozbudować systemy gazociągów między Polską a Ukrainą.

Pierwszym krokiem jest podpisane przez Polskę, Ukrainę i USA memorandum na rzecz współpracy na rzecz wzmocnienia regionalnego bezpieczeństwa dostaw gazu oraz wrześniowa sprzedaż Ukrainie przez PGNiG skroplonego gazu ziemnego (LNG) z USA.

Firma Ukrtransgaz chciałaby zbudować nowy interkonektor gazowy między Polską a Ukrainą. To umożliwiłoby dostęp do terminala LNG w Świnoujściu. Obecny interkonektor gazowy ma ograniczone możliwości transportowe, jedynie 1,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Potrzeby Ukrainy są dużo większe, sięgające zdolności przesyłowej od 5 do 7 mld. metrów sześciennych rocznie.

Kijów może też zaproponować Warszawie powołanie polsko-ukraińskiego koncernu atomowego, gdyż stara się usamodzielnić swoje elektrownie atomowe od Rosjan. Od 2021r. Ukraina kupować będzie ponad 4 pal7 proc. paliwa jądrowego od koncernu Westinghouse. Ponadto, w 2020r. ruszyć ma także rozbudowa Chmielnickiej elektrowni atomowej, a już dziś polska firma energetyczna Polenergia International (częścią holdingu Kulczyk Investments) planuje zbudowanie mostu energetycznego Ukraina – EU.

Ekipa Zelenskiego chciałaby zaprosić polskich inwestorów na Ukrainę, również do odbudowy Donbasu. Zdaniem ukraińskich polityków Polska i Ukraina mogłyby współpracować w dziedzinie technologii kosmicznych (wspólny statek kosmiczny?), produkcji i modernizacji pojazdów wojskowych, inwestycji w dziedzinie wydobycia bursztynu czy rozwój przemysłu jubilerskiego.

Każdy z tych projektów wiąże się z dużym ryzykiem, a polscy inwestorzy nie są zbytnio zainteresowani Ukrainą, przede wszystkim z powodu powszechnej korupcji. Jednym ze sposobów przełamania tej bariery mogłoby być powołanie wspólnego funduszu gwarancyjnego dla inwestorów z Polski.

Wygląda jednak, że ekipa Zelenskiego będzie dokładała starań aby powołać wspólne projekty gospodarcze i w ten właśnie sposób marginalizować kwestie historyczne.

Eugeniusz Biłonożko

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here