Inline pictures
Polska 19:19
Україна 20:19

Jak układają się karty?

1889.jpg

Jadą z Czerniowców. Ze Śniatynia jadą. I z Kołomyi. Ostatni dosiadają we Franyku [Iwano-Frankowsk].

To wszystko, aż do Lwowa przestanków więcej nie będzie. To poranny ekspres regionalny. Między Franykiem [Iwano-Frankowskiem] i Lwowem – żadnego przystanku, to wszystko. Kto wsiadł, ten zdążył. 

Obserwuję ich. Początkowo tak tylko, mimochodem. I, muszę szczerze powiedzieć, tak od niechcenia. Potem – z coraz większym zainteresowaniem.

Jest ich wielu – z dwa wagony się zbierze. Być może codziennie jest ich tylu. Są w różnym wieku, płci i budowy ciała. Co ich łączy – przede wszystkim podobieństwo do jakichś nie tyle realnych, co raczej wziętych z filmów komediowych studentów, którzy na pięć minut przed egzaminem, dziko podekscytowani, gorączkowo powtarzają wszystko, czego mimo wszystko i tak zapamiętać nie zdążą. Wydaje się, jeszcze trochę – i będą dzielić się wskazówkami i podpowiedziami. 

Jadą do konsulatu Rzeczypospolitej Polskiej. Przed każdym decydująca rozmowa o karcie Polaka. Ukraińcy masowo zapragnęli stać się Polakami. To, chcąc-nie-chcąc, wymaga wysiłku. Trwają ostatnie przygotowania do decydujących rozmów. Brzmią głośno wypowiadane pamiętne daty historyczne: Bitwa pod Grunwaldem, Unia Lubelska, Konstytucja 3 Maja. Gdyby tak starannie studiowali własną historię, to może nie potrzebowaliby karty Polaka, pojawia się moja złośliwa myśl. Choć w głębi duszy nie jestem zwolennikiem izolacjonizmu, ale czuję jego mimowolne przebudzenie. Czyli w głębi duszy jestem jednak izolacjonistą? O Boże! Oto i [Ziemowit] Szczerek, jak mówią, w ostatnim numerze „Polityki” wspomina moje„nacjonalistyczne wybryki”. To dlatego, że „Wołyń” mi się nie podoba. Szkoda tylko, że rodzimi nacjonaliści wszystko jedno, kurwa, tego nie doceniają. 

Ale dość o tym. Kontynuuję obserwację poszukiwaczy kart Polaka, synów i córki mojego ukraińskiego narodu.

Oprócz historii Polski, wszyscy wkuwają na pamięć katechizm rzymskokatolicki. Egzaminator konsulatu w tym względzie jest surowy. Obowiązkowo zapyta, czy chodzisz do kościoła i jak często. A jako że mało mu, wrogowi niemiłemu, usłyszeć „ta chodze kożnu niedzielu, pan”, to może zaskoczyć żądaniem powiedzenia z pamięci pacierza. I tylko najbardziej giętcy umysłowo są w stanie zorientować się, że chodzi o banalne Ojcze Nasz. Jednak w polskim tłumaczeniu. I tu zaczyna się prawdziwa sztuka – poprawnie przeczytać Ojcze Nasz po polsku. 

Historia, religia. A literatura? Czy oni zaraz zaczną recytować z pamięci „Sonety krymskie” Mickiewicza? A jeżeli „Ogniem i mieczem”?

Gdybym był pijany, nachodzi mnie myśl, to wstałbym i na cały wagon ryknąłbym z Tarasa Hryhorowycza [Szewczenki]: „Gdybyście uczyli się tak jak trzeba, to i mądrość byłaby swoja!”. Ale nie zwykłem być pijany o dziewiątej rano, dlatego ze szczególnie cyniczną trzeźwością obserwuję rozwój akcji tego głęboko parodiowego spektaklu. 

Ludzie szukają sobie ojczyzny. Ta, uważana za nią dotychczas, nie spełnia oczekiwań. Opłaca się ją zamienić na sąsiednią. Tym bardziej, że sąsiednia nie jest temu przeciwna, a nawet jest bardzo za. Ale – postawmy się na miejscu Szczerka – na co ona idiotka, przy tym liczy?

Precyzyjniej – na kogo. Na tych moich towarzyszy podróży z regionalnego pociąg ekspresowego, licznych poszukiwaczy karty Polaka? To już lepiej przyjmujcie miliony tych Syryjczyków, których tak się boicie! (To ja tak podpowiadam polskiemu rządowi). Więc wy takich, jak ci tutaj w pociągu, zamierzacie asymilować? Z ich pomocą wzmocnić zasoby genetyczne? Wybielić rasę? Przywrócić państwowość od morza do morza? 

Pytanie, oczywiście, kto kogo. W znaczeniu – kto kogo oszukuje. Nie, nie tak po prostu – kto kogo wykorzysta. Polacy Ukraińców – do powiększania narodu, uzupełnienia siły roboczej, wzmocnienia gospodarki czy (czym to diabeł się nie zabawia!) zwrotu terytoriów? Czy Ukraińcy Polaków – aby przeniknąć do ich świadczeń socjalnych, solidnych wynagrodzeń, europejskich dokumentów, wiz, załatwienia sobie pracy? Aby otrzymywać swoje wymarzone niebotyczne 800 dolarów miesięcznie, żyć sobie bez trosk, w wolnym czasie oglądać tę samą 95. dzielnicę [program rozrywkowo-satyryczny w ukraińskiej TV], słuchać tej samej muzyki pop i w dupie mieć wszystkie te fantazje bałtycko-czarnomorskie? Czyli zachowywać się po naszemu, normalnie, choć z kartą Polaka w tylnej kieszeni spodni?

W porządku. [OK]. Będziemy uważać, że to gra. Gra w karty z Polakami. 

W tym momencie składam wyrazy współczucia bratniej Polsce. Zasiadła do gry z partnerami skrajnie niewiarygodnymi. Nie przypadkiem ich ulubiona gra nazywa się dureń.

Jeszcze tego samego wieczoru – tak już wyszło, bo przypadki się nie zdarzają – przypadkowo czytam „Dziennik. Gazeta Prawna”. Z materiału prasowego wynika, że w Polsce pracuje 1,2 mln Ukraińców. I to nie dziwi. Ale pojawiają się też nowe dla mnie momenty: „Przeciętny migrant z Ukrainy – młody, ma przeciętnie 33 lata (i w tym momencie chce się krzyknąć – Twój wiek, o Jezu Chryste! – J. A.). W poprzednich latach średnia wieku wynosiła 42.” 

Odmłodnieliśmy w Polsce, mówię do siebie nie bez goryczy. To w domu się starzejemy.

Ale to wszystko mało. Ponieważ dalej coś takiego: „Spośród ponad miliona migrantów przeważają…” UWAGA! „…mieszkańcy wschodnich obwodów Ukrainy.”! 
Bracia i siostry, chce mi się krzyczeć. I wy, drodzy wschodniacy? Więc jesteście jeszcze większymi zdrajcami niż my, Galicjanie?

Ale aby zakończyć moją całą filipikę jakoś pozytywniej, dołożę cytat z tej samej gazety: „Ukraińcy-migranci są dobrze wykształceni (prawie 38% posiada dyplom wyższej uczelni) i nadzwyczajnie pracowici (przeciętnie Ukraińcy pracują 54 godziny tygodniowo).” 

Pracowici i wykształceni, i wszyscy genialni, tacy, że wywróciliby góry, myślę sobie. Więc dlaczego oni, tacy dobrzy, nie mieliby pracować 72 godzin tygodniowo, ratując Polskę? Byle tylko nie Ukrainę. 


Jurij Andruchowycz — Zbruc

 

Pogoda / Погода

Warszawa Варшава   
Krakow / Краків
Gdansk / Гданськ
Poznan / Познань
Lodz / Лодзь
Київ / Kijow
Львів / Lwow
Харків / Charkow
Одеса / Odesa
Донецьк / Donieck


CZYTAJ NAS W WYGODNYM FORMACIE

ЧИТАЙТЕ НАС В ЗРУЧНОМУ ФОРМАТІ