5 marca 1953. Umiera Stalin, lecz nie zanika stalinizm. Gdy po trzech latach w Londynie odbywa się wizyta stalinowców, na ulice wychodzi milczący pochód Polaków.

 Stalin umiera dokładnie trzynaście lat po swej decyzji w sprawie mordu katyńskiego. Jego odejście nie zamyka jednak kłamstwa o tej zbrodni – następcy są ideowymi spadkobiercami. Od XX Zjazdu Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, w lutym 1956, następuje oficjalne potępienie kultu jednostki, jednak nie narusza to struktury systemu sowieckiego – teraz najwyższą władzą ma być nie wódz, lecz kolektyw partyjny, realizujący w zmienionych warunkach te same cele.

W kwietniu 1956 przywódcy Sowietów wizytują Londyn, pozorując nowe polityczne otwarcie. Polacy, a wraz z nimi przedstawiciele innych podbitych przez Kreml narodów, idą ulicami stolicy Wielkiej Brytanii – w sprzeciwie wobec podziałowi Europy. Niemy marsz tysięcy pozbawionych ojczyzny emigrantów politycznych ma przypomnieć politykom Zachodu, że zaakceptowana przez nich „żelazna kurtyna” nie drgnęła.

Gustaw Herling-Grudziński (pisarz) w Rozgłośni Polskiej RWE

Zdajemy sobie wszyscy doskonale sprawę, że tak zwana odwilż nie spadła pewnego pięknego dnia z nieba, że była tylko częścią składową ogólnej sowieckiej taktyki odprężenia i złagodzenia kursu po śmierci Stalina […]. Ale jednocześnie nie wolno zapominać, że nie powstałaby w ogóle sama potrzeba odwilży, gdyby jej od lat swoją postawą, swoim milczącym oporem, swoimi nastrojami i poglądami nie żądali pisarze we wszystkich krajach bloku sowieckiego. Totalizm ustępuje, gdy przeżywa pewne trudności i słabnie; ustępuje jednak tylko na rzecz tych, którzy o te ustępstwa na swój sposób walczyli, którzy ich oczekiwali i pragnęli.

Monachium, 26 lipca 1955 [Violetta Wejs-Milewska, Radio Wolna Europa na emigracyjnych szlakach pisarzy, Kraków 2007]

Jerzy Giedroyc (redaktor „Kultury”) w liście do Andrzeja Bobkowskiego (pisarza)

Niewątpliwie strach trochę w Polsce zelżał. Trzeba ludziom pomóc wyprostować kręgosłup. Można im pomóc, traktując ich serio i sugerując im ostrożnie wizję działania naprawdę społecznego. To nieważne, że to jest obecnie nierealne. Ważne, by to zakiełkowało. Bo przez ostatnie pięć lat walec sowiecki był tak dokładny, że wypruł z inteligencji wszystko.

Paryż, 17 listopada 1955 [Jerzy Giedroyc, Andrzej Bobkowski, Listy 1946–1961, Warszawa 1997]

Z artykułu Głos wolnych Polaków w „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza”

Wizyta [premiera ZSRR Nikołaja] Bułganina i [I Sekretarza KC KPZR, Nikity] Chruszczowa w Wielkiej Brytanii jest faktem nieodwołalnym. Ogłoszono już jej termin i czas trwania. […] Należy skorzystać z okazji wizyty przywódców sowieckich, aby przypomnieć najszerszym rzeszom społeczeństwa brytyjskiego, że dziesięć narodów za żelazną kurtyną znalazło się w niewoli sowieckiej, co jest nie tylko tragedią ich, ale także zagraża wolności Europy Zachodniej.

Londyn, 13 marca 1956 [„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza” nr 62/1956]

Londyn, 22 kwietnia 1956. Antysowiecka demonstracja emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej. Fot. Zdzisław Łożyński / Ośrodek KARTA

Stefan Łochtin (prawnik, dziennikarz) w artykule po XX Zjeździe KPZR

Kult jednostki potępiono [w referacie Chruszczowa na zamkniętym posiedzeniu XX Zjazdu KPZR 24 lutego], zaczęto jednak odbudowywać kult rządzącej grupy. Mord i obóz koncentracyjny nie zostały skasowane. Zapewne ograniczono ich zasięg, lecz są one dalej faktem.

Londyn, 15 marca 1956 [„Myśl Polska” nr 6/1956]

Stanisław Mikołajczyk w depeszy do Nikity Chruszczowa

Kiedy Pan potępia zbrodnie Stalina w stosunku do Komunistycznej Partii w Związku Sowieckim, zapytuję Pana, czy Pan nie jest gotów również potępić zbrodni komunistycznych stosowanych w stosunku do Polski i innych krajów za żelazną kurtyną. […] Domagam się od Pana zwolnienia wszystkich osób deportowanych z tych narodów i więzionych w Związku Sowieckim, wydania zarządzenia do wycofania czerwonych armii i wszystkich sowieckich funkcjonariuszy z tych krajów i nieprzeciwstawiania się wolnym i prawdziwie demokratycznym wyborom.

Waszyngton, 17 marca 1956 [„Jutro Polski” nr 6/1956]

Jan Nowak-Jeziorański (dyrektor Rozgłośni Polskiej RWE) na antenie

Obalenie mitu Stalina było zapewne pomyślane jako wielki manewr w nowej fazie zimnej wojny. Czy jednak manewr ten nie pociągnie za sobą całego łańcucha niezamierzonych i nieprzewidzianych skutków psychologicznych? […] Ukazanie zmarłego dyktatora w prawdziwym świetle, zniszczenie tego mitu – odbiera komunistom w Rosji i poza Rosją zdolność szczerego uwierzenia w cokolwiek. […]

Atak na Stalina, dokonany przez tych, którzy mu za życia najgorliwiej służyli – daje obraz bezprzykładnego oportunizmu przywódców i prowadzić musi do nieograniczonego oportunizmu mas. Na krótką metę – oportunizm taki może być wygodny dla ludzi sprawujących władzę. W dłuższych okresach jednak był on zawsze źródłem biurokratycznego skostnienia, słabości i upadku.

Monachium, 25 marca 1956 [Jan Nowak-Jeziorański, Polska droga ku wolności 1952–1973, Londyn 1974]

Maria Dąbrowska (pisarka) w dzienniku

Chruszczow jedzie do Anglii. […] Rosjanie są szatańsko sprytni. Wymyślili! Wszystkim zasadniczym złem obarczyli Stalina i zanim Zachód się zorientuje, gotów uwierzyć, że to nowa epoka. Ale z drugiej strony, to może być początek końca tego potwornego moskiewskiego koszmaru. Bo jakkolwiek zręczne byłyby posunięcia Kremla, nie odbywają się one w próżni. Ludzie słyszą, widzą, myślą, czują, działają. Nie wszystko może wypaść tak, jak się spodziewa Chruszczow i inni zbrodniarze jego typu.

Warszawa, 28 marca 1956 [Maria Dąbrowska, Dzienniki 1914–1965, t. X, Warszawa 2009]

Adam Ciołkosz (działacz PPS na emigracji) w artykule w „Polish Affairs”

Jest niezwykle istotne, aby w czasie wizyty panów Bułganina i Chruszczowa w Londynie powiedziano im, że wielkie demokracje zachodnie oczekują nie tyle reorganizacji życia wewnętrznego Partii Komunistycznej, co wolnych wyborów do wolnego Parlamentu w Warszawie, przeprowadzonych w warunkach gwarantujących ich prawdziwy charakter. Demokratyczny Zachód nie powinien przykładać innej miary do samego siebie, a innej wobec Polaków. W przeciwnym razie będzie winien pogłębiania podziału w Europie.

Londyn, kwiecień 1956 [„Polish Affairs” nr 1/1956]

Z artykułu w „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza”

Wszystko wskazuje na to, że publiczność nie zawiedzie i że […] wielotysięczne tłumy ściągną […] ze wszystkich dzielnic Londynu i z prowincji na miejsce zbiórki. Wielka manifestacja Wolnych Polaków nie może być uzależniona od kapryśnej pogody angielskiej. Niech więc deszcz – jeśli będzie padać – nie zatrzyma nikogo w domu!

Londyn, 21 kwietnia 1956 [„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza” nr 95/1956]

Gen. Władysław Anders w piśmie „Orzeł Biały”

Wizyta Bułganina i Chruszczowa w Anglii jest tylko jednym z przejawów sowieckiej ofensywy uśmiechów, której głównym celem jest rozbrojenie moralne wolnego świata i uśpienie jego czujności. […] Jest naszym obowiązkiem stwierdzenie z całym naciskiem, że pokój na świecie jest dopóty niemożliwy, dopóki imperializm sowiecki trzyma w swych szponach połowę Europy.

Londyn, 21 kwietnia 1956 [„Orzeł Biały” nr 16/1956]

Londyn, 22 kwietnia 1956. Antysowiecka demonstracja emigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej. Fot. Zdzisław Łożyński / Ośrodek KARTA

Z informacji w Radiu Wolna Europa

Od wczesnego ranka w okolicy Brompton Oratory zbierają się grupy Polaków, każdy ma w klapie ubrania znaczek przedstawiający orła białego okutego w kajdany, z napisem „Freedom for Poland” [Wolność dla Polski]. Taki sam napis widnieje na szybach setek samochodów polskich i autobusów, którymi Polacy z prowincji przybyli na tę wielką narodową manifestację.

Londyn, 22 kwietnia 1956 [Marta Olendzka, Wspólne milczenie, „Karta” nr 49, 2006]

Stefan Korboński (działacz emigracyjny)

Kroczyłem w 20-tysięcznym pochodzie protestującym przeciwko wizycie Chruszczowa i Bułganina, jaki przez kilka godzin ciągnął ulicami Londynu do pomnika Nieznanego Żołnierza. […] Był to milczący pochód. […] Gdy ostatni szereg wmaszerował na Whitehall, rozległ się przenikliwy głos trąbki i na plac spadła martwa cisza. Było coś przejmującego do głębi w tym niezakłóconym przez najlżejszy szmer milczeniu 20 tysięcy ludzi, stojących bez ruchu, ramię przy ramieniu, w prostokątnym pudle placu, zamkniętego ścianami starych kamienic.

Londyn, 22 kwietnia 1956 [Stefan Korboński, W imieniu Polski Walczącej, Warszawa 1999]

Stanisław Cat-Mackiewicz w artykule w „Tygodniku”

Wiara, która ożywiała manifestantów, jest wiarą fałszywą, zawodną, iluzoryczną. Odśpiewano wraz Jeszcze Polska nie zginęła, także angielski hymn narodowy, złożono wieniec na pomniku angielskiego żołnierza nieznanego. Cóż to wszystko znaczy w języku politycznym? Ano nic innego, a tylko wiarę, że Anglia nas uwolni od zależności od Rosjan. […] Muszę przypomnieć, że […] byliśmy podczas wojny wszyscy święcie przekonani, że jeśli Anglicy wojnę wygrają, to i my ją wygramy, tymczasem Anglia wojnę wygrała, a my nie mieliśmy nic do powiedzenia.

Londyn, 29 kwietnia 1956 [„Tygodnik” nr 17/1956]

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here