W okresie powojennym i kolejnych latach PRL-u wprowadzono wiele istotnych zmian prawa, które miały służyć „odgórnej” emancypacji kobiet. Było to związane między innymi z ideą ich „produktywizacji”, czyli aktywizacji zawodowej.  W 1945 roku przyjęto dekrety o prawie małżeńskim i aktach stanu cywilnego. W roku 1950 wyodrębniono Kodeks rodzinny. Efektem nowego prawodawstwa były: instytucja świeckich ślubów, rozwodu, a także wyrównanie praw osobistych, majątkowych i spadkowych małżonków.

Zmiany objęły również rodzicielstwo –w zakresie zrównania praw i obowiązków obojga rodziców, jak i równouprawnienia dzieci małżeńskich i pozamałżeńskich. Równość płci potwierdziła Konstytucja PRL z 22 lipca 1952 roku.

W kwietniu 1956 roku uchwalono ustawę o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która zakładała, że aborcja jest dozwolona trzech przypadkach: w razie zagrożenia życia kobiety, w sytuacji, gdy zachodziło podejrzenie, że do ciąży doszło w wyniku przestępstwa, a także ze względu na trudne warunki życiowe ciężarnej.

Jednocześnie w 1956 roku rozpoczął się także okres tzw. odwilży, czyli zmian polityki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, których deklarowanym celem miały być destalinizacja i demokratyzacja. Jedną z rzadziej omawianych zmian, które przyniosła odwilż, była rewizja idei „produktywizacji” kobiet i zakończenie prowadzenia polityki dotyczącej pracy zarobkowej kobiet. Towarzyszyła temu szeroka debata na temat ról społecznych w nowym porządku.

Zanonimowego listu do Rady Państwa

Czytając gazety, przemówienia kierowników naszego rządu, wiem, że cel naszego ustroju – to jest zapewnienie lepszego życia i pracy ludziom w naszym kraju. Ale o jednej sprawie wszyscy zapomnieli, a mianowicie o losie kobiet, które znoszą cierpliwie swe cierpienie, a między nimi i ja. Mam 28 lat, jestem młoda, chcę żyć, pracować, iść do kina czy teatru, bo przecież państwo stwarza coraz lepsze warunki korzystania z rozrywek kulturalnych. Ale to wszystko nie dla mnie, mam 4 dzieci w wieku od 9 lat do 4 miesięcy i nie mogę się nigdzie ruszyć. Całe dni i noce spędzam z dziećmi. […] Ogarnia mnie strach przed tym, że jeszcze mogę mieć dzieci, a przecież z tymi nie mogę już sobie dać rady, jak pod względem pracy, tak i pod względem małego budżetu domowego pochodzącego z zarobku męża. Zdaje mi się, że rząd nasz powinien wejść w położenie kobiet, udostępnić środki zapobiegawcze, aby kobiety mogły z nich korzystać, mieć dzieci tyle, ile chcą i warunki pozwalają. Przecież kobieta to nie maszyna do rodzenia dzieci, ma równe uprawnienia do pracy, odpoczynku, rozrywek kulturalnych. A nie tylko do płaczu, zmartwień i wyczekiwania, czy dostanie swój czas. […] Sprawa pomocy dla kobiet powinna stać się sprawą jawną, otwartą, a nie tak jak to było dotychczas po cichu, ukradkiem i ze szkodą dla domu i rodziny. Nie wiem, dlaczego w tych sprawach nie piszą kobiety, a przecież takich jak ja jest tysiące, a nawet miliony…

Luty 1951 [AAN KC PZPR 237/XXV-2 – 15, KC PZPR, Biuro Listów i Inspekcji, Biuletyny za: M. Madejska, Aleja włókniarek, Wołowiec 2018]

Wrzesień 1957, Warszawa.
Aleje Ujazdowskie, kobieta z dzieckiem w wózku podczas spaceru.
Fot. Romuald Broniarek/Ośrodek KARTA

MirosławaParzyńska, autorka petycji, pod którą podpisało się ponad 150 warszawianek

Donosimy Wam, my niżej podpisane kobiety, mała cząstka naszego kobiecego społeczeństwa, w uznaniu pełnych praw do życia, które nam się należą, że żądamy zorganizowania jak największej ilości poradni świadomego macierzyństwa, zniesienia odpowiedzialności karnej kobiety i lekarza za przerwanie ciąży wynikające ze wskazań społecznych, dania nam prawa do samostanowienia o liczbie urodzonych dzieci, aby świadomie, z pełnym zrozumieniem i odpowiedzialnością zapewnić każdemu nowo narodzonemu dziecku maksimum warunków koniecznych dla jego rozwoju.

Warszawa, 1955 [W sprawie niedozwolonych zabiegów. Nie tylko wskazania lekarskie, „Życie Warszawy 1955, nr 265 za: A. Czajkowska, O dopuszczalności przerywania ciąży w: Kłopoty z seksem w PRL, red. M. Kula, Warszawa 2012]

Maria Jaszczuk, posłanka, członkini prezydium ZG Ligi Kobiet, na posiedzeniu Sejmu

Doświadczenie wielu lat wykazało nam, jak naprawdę martwymi stały się paragrafy, które niezdolne były przeciwstawić się życiowym ludzkim sprawom i zapobiec masowemu przerywaniu ciąży. Według oceny Ministerstwa Zdrowia liczba zabiegów dokonywanych z naruszeniem dotychczas obowiązujących przepisów sięga minimum około 300 tys. rocznie. W 1955 roku do naszych szpitali trafiło ponad 80 tys. poronień rozpoczętych w domu. Ustawa jest całkowicie bezsilna. Na setki tysięcy razy zaledwie w kilkudziesięciu wypadkach może wypowiedzieć się prawo. Omija się je różnymi sposobami. Zabiegi odbywają się nielegalnie, często w antysanitarnych warunkach, co prowadzi niejednokrotnie do ujemnych skutków zdrowotnych, kalectwa, a nawet śmierci. Każdy z nas może przytoczyć wiele przykładów wskazujących, że istniejące prawo hamuje maje lekarzy, którzy chcą się liczyć z kodeksem, ale otwiera poledo działania wszelkiego rodzaju ryzykantom za wysokie opłaty, „babkom”i samym kobietom operującym z konieczności różnymi tzw. „domowymi” środkami. Szereg lekarzy, szukając ,,deski” legalności, znajduje bodaj fikcyjne wskazania zdrowotne do przerwania ciąży i dokonuje tego z czystym sumieniem. Utrzymanie w mocy przepisów, które w sposób bezwzględny łamie codziennie życie, jest nienormalne i niemoralne. Zaistniała zatem konieczność zrewidowania naszego stanowiska i ustawodawstwa.

Warszawa, 27 kwietnia 1956 [Stenogram Sejmu PRL. 1 kadencja (1952–1956) z 27 kwietnia 1956 roku]

Wanda Gościmińska, dawna prządka i przodownica pracy, posłanka, w przemówieniu sejmowympodczas dyskusji nad wprowadzeniem ustawy aborcyjnej

Jako kobieta sprawy kobiet doskonale znam […]. Wydaje się, że kobiety nasze, które żyją w codziennej trosce o dziecko, ustawęprzyjmą z wielkim entuzjazmem […]. Spójrzmy wreszcie prawdzie w oczy – ileż to przedtem wierzących najpierw swe zdrowie pokątnym zabiegiem rujnowało, a potem się z tego wyspowiadało!

Warszawa, 27 kwietnia 1956 [Stenogram SejmuPRL. 1 kadencja (1952–1956) z 27 kwietnia 1956 roku]

Maria Jaszczuk na komisji sejmowej

To, że zatrudnia się obecnie duży procent kobiet w produkcji, wynikło z braku siły roboczej w okresie planu 6-letniego. Przez długie lata prowadziło się szerokąpracę agitacyjną w kierunku zachęcania kobiet do pracy zawodowej i dawano im odpowiednie kwalifikacje. W rezultacie tego mamy poważne osiągnięcia i jest to fakt nieodwracalny. Kobiety znalazły w swej pracy wiele osobistego zadowolenia. […] W tych warunkach twierdzenie, że praca zawodowa kobiet jest szkodliwa, jest fałszywe. […] Przecież pracująca kobieta uniezależnia się od mężczyzny. Dlatego krzywdzące jest dążenie w odwrotnym kierunku, w kierunku przywiązania kobiety do kuchni.

Warszawa, 18 października 1956 [Protokół z posiedzenia KPiZ, AAN, KS, 23, k. 407 za: N. Jarska, Kobiety z marmuru, Warszawa 2015]

Pracownice huty im. Karola Świerczewskiego w Zawadzkiem

W naszej hucie […] stworzył się nalot na kobiety pracujące. Podobno jakiś aktyw został wybrany, który ma typować kobiety (mężatki) do zwolnienia. Ten szeroki aktyw […] wytypował około 35 mężatek.

Zawadzkie, jesień 1956 [Ośrodek Dokumentacji i Zbiorów Programowych TVP, Biuletyn nr 3, 5 I 1957 za: N. Jarska, Kobiety z marmuru, Warszawa 2015]

Alicja Musiałowa, posłanka i przewodnicząca ZG Ligi Kobiet, w przemówieniu w Sejmie

Zerwanie z fasadowością w różnych dziedzinach naszego życia obnażyło niestety poważne pokłady konserwatyzmu, jeśli idzie o poglądy na rolę kobiet w naszym społeczeństwie. Tytuł przeciętnego zresztą filmu „Irena do  domu!” stał się w niektórych kręgach naszego społeczeństwa rodzajem hasła. Mówi się, że kobiety powinny zająć się wyłącznie wychowywaniem dzieci, gospodarstwem domowym, wycofać się z pracy zawodowej i życia społecznego. Jasne jest chyba, że źródłem tych teorii nie jest postępowa myśl.

Warszawa, 1957 [„Nasza Praca” 1958, nr 3 za: N. Jarska, Kobiety z marmuru, Warszawa 2015]

Zofia Kossak, pisarka, w czasie narady Stowarzyszenia PAX

Wszyscy mamy zrozumienie i poczucie gorącej odpowiedzialności, że musimy ratować życie nienarodzonych dzieci. […] Czujemy, że tej potworności trzeba się przeciwstawić, a zarazem jakże my możemy powiedzieć kobiecie „nie waż się pozbywać płodu”, jeżeli ta kobieta nie ma gdzie urodzić, jeżeli nie ma możliwości wychowania dziecka.

Warszawa, marzec 1958 [Informacja z narady PAX, „Słowo Powszechne” 1958, 23 marca za: A. Czajkowska…]

Prządka z fabryki włókienniczej w pamiętniku

I taka ze mnie głupia idiotka, że zamiast myśleć poważnie, założyć rodzinę, to tylko bym gdzieś jechała. I za tym tęsknię, bo lubię poznawać życie każdej wsi, a później się dzielić zdobytymi wrażeniami, bo przecież podróże kształcą człowieka i uszlachetniają. Niektórzy mają mi to za złe, chcą tylko, aby siedzieć w domu. Uważają, że kobieta to tylko gospodyni domowa, że powinna tylko zajmować się garami, gotowaniem, praniem, łataniem i innymi pracami. A ja jestem innego zdania – przecież walczyliśmy o równouprawnienie.

Bielsko-Biała, 15 marca 1962 [Marzę o Paryżu w: Awans pokolenia, red. J. Chałasiński, Warszawa 1964]

 

Cykl Historie polskich kobiet jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 Międzynarodowa. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Fundacji Ośrodka KARTA.
Utwór powstał w ramach zlecania przez Kancelarię Senatu zadań w zakresie opieki nad Polonią i Polakami za granicą w 2019 roku. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji i stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o zleceniu zadania publicznego przez Kancelarię Senatu oraz przyznaniu dotacji na jego wykonanie w 2019 roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here