4 maja 1951. Jan Nowak-Jeziorański stwierdza w Londynie: NKWD zniszczy każde podziemie niepodległościowe. Rok później uruchamia Rozgłośnię Polską RWE.

Przełom lat 40./50., apogeum stalinizmu, oznacza całkowite zapanowanie władzy komunistycznej nad polskim społeczeństwem. Spacyfikowane zostaje i podziemie zbrojne, i wszelka opozycja polityczna. Granice bloku sowieckiego są coraz ściślej zamknięte. Upadają nadzieje wielu środowisk na wojenne starcie Zachodu z Sowietami – oczywista staje się ich trwała dominacja nad Środkowo-Wschodnią Europą. Zachowania społeczne w kraju potwierdzają rezygnację z prób otwartego buntu.

Jan Nowak-Jeziorański, wojenny kurier AK – Rząd RP, występuje w Londynie w maju 1951 z tezą o niemożności prowadzenia akcji niepodległościowej na terenie podległym komunistycznej bezpiece. W następstwie jego głosu, Amerykanie rezygnują ze swej koncepcji Komitetu Wolnej Europy, mającego oprzeć się na podziemiu w podbitych krajach. W zamian powstaje Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa.

 Zygmunt Zaremba (przewodniczący PPS na emigracji, publicysta) w do przyjaciela

Żywiono się tu złudami bliskiej wojny. Po pierwszym rozpatrzeniu się w sytuacji stwierdziłem, że jest to tylko „myślenie chęciami”, jak mówią Anglicy, zrozumiałymi może u zawodowych wojskowych, ale zupełnie obcymi masom społecznym, a także decydującym kołom politycznym. Zresztą jakież nieszczęścia taka wojna mogłaby przynieść Polsce! Teraz już o tym się nie mówi nawet w najbardziej dotychczas wojennie nastawionych kołach emigracji.

Paryż, 6 marca 1947 [Zygmunt Zaremba, Listy 1946–1967, Warszawa 2000]

Schleisheim, 1953. Dział Nasłuchu Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, widoczni od lewej: Stanisław Mykaj, Ludwik Czyżewski, Marek Walicki, Mamert Miz-Miszyn, Aleksander Menhard. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 Kpt. Zdzisław Broński „Uskok” (dowódca antykomunistycznego, poakowskiego oddziału partyzanckiego) w dzienniku

W prasie roi się od wezwań, niejednokrotnie podpisanych przez autorytatywne dla nas jednostki – wezwań, które brzmią: „Trzeźwo oceń rzeczywistość”, „Ujawnij się”, „Tak będzie lepiej dla Polski!”. Najbardziej trzeźwą oceną rzeczywistości będzie w tym wypadku uświadomienie sobie, że wróg jest bez porównania silniejszy i że w walce łatwo można zginąć, ale czy to znaczy, że trzeba skwapliwie ko­rzystać z rzucanych przez wroga ochłapów łaski? Łaski podstępnej?!

Zważajmy na to, aby takie słowa, jak: Polska, Polak, Honor, Wolność – nie pozostały pustymi dźwiękami. To prawda, że w najbliższej przyszłości nie możemy spodziewać się wielkich osiągnięć w swojej walce i musimy postępować bardzo oględnie, ale gdzie jest wróg – tam walka być musi!

Powiat lubartowski, po 23 kwietnia 1947 [Zdzisław Broński „Uskok”, Pamiętnik (wrzesień 1939 – maj 1949), Lublin–Warszawa 2015]

Władysław Pobóg-Malinowski (historyk) w liście do Wacława Jędrzejewicza (historyka przebywającego w USA)

Napływają tu z kraju stale nowi ludzie – dziesiątkami co miesiąc. Porozmawiać z nimi, to w rezultacie jeden obraz: społeczeństwo się zmienia! Niestety! Przyswaja sobie komunizm! Może to nam się nie podobać, może nas przerażać, ale tak jest – i tej prawdzie trzeba nam spojrzeć w oczy. A emigracja prawdy tej dostrzegać nie chce.

Paryż, 15 grudnia 1949 [Władysław Pobóg-Malinowski, Wacław Jędrzejewicz, Listy 19451962, Warszawa 2016]

Tadeusz Bielecki (prezes Stronnictwa Narodowego na emigracji) w przemówieniu

Zadaniem kraju w tych warunkach jest przetrwać i zachować swoje oblicze narodowe. Idzie o to, żeby penetracja sowiecka nie zeszła do głębszych pokładów duszy polskiej. […] Kraj, nie mogąc otwarcie walczyć z najeźdźcą (jest to niemożliwe w obecnych warunkach wyrafinowanego terroru), tym bardziej zwraca swoje nadzieje na Zachód i liczy, że zadanie to w obecnym momencie wypełni emigracja.

Manchester, 19 marca 1950 [Zadania polityki polskiej. „Myśl Polska” nr 7/1950]

Jerzy Giedroyc (redaktor „Kultury”) w liście do Andrzeja Bobkowskiego (pisarza przebywającego na emigracji w Paryżu)

Na odcinku polskim, to jest krajowym, sytuacja coraz bardziej ponura. Emigracja jest zachłyśnięta faktem, że ciągle ludzie wybierają wolność […]. Nie docenia się faktu, że sowietyzacja postępuje coraz bardziej i jest coraz większa warstwa […] związana z reżimem na śmierć, gdyż jemu zawdzięcza swój awans społeczny. Jest to młodzież, która dostaje możliwości zawrotne, oraz ludzie „awansujący”, jak chłopi czy robotnicy. […] Ci ludzie nie wybiorą wolności.

Paryż, 28 października 1950 [Jerzy Giedroyc, Andrzej Bobkowski, Listy1946–1961, Warszawa 1997]

Monachium, 1952. Jan Nowak-Jeziorański, dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w latach 1952-1976. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

 Jan Nowak-Jeziorański (pracownik polskiej sekcji BBC) w wystąpieniu w Instytucie Polskim i Muzeum im. Gen. Władysława Sikorskiego

Komuniści wynieśli infiltrację do rangi sztuki. Zarówno przed, jak i po podboju militarnym – i w tym tkwi sedno sprawy – posługują się swoją piątą kolumną. […] Prawie każdy aresztowany przez NKWD albo UB jest zmuszany po uwolnieniu do szpiegowania. W każdym domu, biurze czy fabryce jest przynajmniej jeden, a często więcej informatorów, którzy nie wiedzą o sobie nawzajem. […]

NKWD może skutecznie zapobiegać tworzeniu się wszelkich dużych ruchów podziemnych. […] Każdy fałszywy krok, każda próba ponowienia starych metod w całkowicie nowych warunkach… mogą jedynie spowodować nieszczęścia i ogromne straty w ludziach.

Londyn, 4 maja 1951 [Jan Nowak-Jeziorański, Gestapo i NKWD, „Karta” nr 37, 2003]

Juliusz Mieroszewski w artykule w „Kulturze”

Kraje tego typu, co Polska, Czechosłowacja czy Rumunia, mogą odzyskać i utrzymać byt niepodległy tylko w ramach innego systemu politycznego niż ten, który obowiązywał w Europie do września 1939. […] Żadne z małych i średnich państw nie ma dość sił, by bronić skutecznie swej niepodległości – kraje te muszą związać się ze sobą i stworzyć potężną organizację zdolną do życia w nowych warunkach. […] Możemy bowiem odzyskać i utrzymać niepodległość jedynie w ramach europejskiego systemu federalnego. […] Termin „niepodległość” w sensie polityki polskiej, jeżeli nie ma być „rocznicowym” pustym frazesem – treściowo zawierać dziś w sobie musi ideę federacyjną.

Londyn, listopad 1951 [Juliusz Mieroszewski, O międzynarodową brygadę europejską. „Kultura” nr 11/1951]

Jan Nowak-Jeziorański (dyrektor Rozgłośni Polskiej RWE) podczas inauguracji rozgłośni

Ludzkość nie może być podzielona na narody wolne i narody w niewoli. […]Rosja chce z nas wyłuskać wszystko, co twarde i nieugięte, by zmienić naród polski w plastelinę, która pozwoli się urobić w rosyjskich łapach na bolszewicką modłę. Nie wolno jej tego ułatwiać. Chociaż jednak bitwa nie toczy się dziś w lasach, na ulicach czy w podziemiu, wiemy, że prowadzicie dziś inną walkę, od której zależy całe nasze przyszłe istnienie. Ta walka toczy się przede wszystkim w duszach polskich. […] W tej walce pragniemy dziś wziąć udział na falach Radia Wolnej Europy.

Monachium, 3 maja 1952 [Jan Nowak-Jeziorański, Polska droga ku wolności 1952–1973, Londyn 1974]

Jerzy Prądzyński (dziennikarz) w „Kulturze”

Koledzy z „Radia Wolnej Europy”, nie będziecie mogli wyjaśniać waszym słuchaczom zasad polityki Zachodu w stosunku do środkowej i wschodniej Europy. Nie sposób wyjaśniać tego, co jeszcze nie istnieje. […] Możecie im natomiast powiedzieć z całym spokojem, że wiele zależy od nas samych i od naszych najbliższych sąsiadów. […] Gdyby sąsiedzkie narody potrafiły wytworzyć wspólny, zwarty front, wówczas możemy być pewni, że nadzieje na wspólną naszą przyszłość będą wyglądały bez porównania jaśniej niż dziś.

Paryż, maj 1952 [Jerzy Prądzyński, Na otwarcie polskiej stacji Free Europe, „Kultura” nr 5/1952]

Monachium, 1952. Zespół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa przed inauguracją nadawania sygnału. Stoją od lewej: Lala Markowska, Wacław Radulski, Teresa Nowakowska, Jan Nowak Jeziorański, Tadeusz Nowakowski, Zbigniew Krukowski, Janina Katelbach, Jan Markowski. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Leopold Tyrmand (pisarz) w dzienniku

Żyję w państwie totalitarnym, w którym jednostka jest przedmiotem gry precyzyjnie zorganizowanych sił politycznych. W państwie tym istotnym motorem życia jest najbardziej wszechstronna i najsprawniejsza policja polityczna, jaką znają dzieje rodzaju ludzkiego. Zasada autorytatywności tej policji stanowi zasadę życia w społeczeństwie komunistycznym: z tym, iż policja ta nie ogranicza się do formacji konkretnej, jak na przykład Urząd czy Ministerstwo Bezpieczeństwa, lecz tworzy jakby nadrzędną substancję myśli i postępków ludzkich, składających się na funkcjonowanie całej polskiej machiny polityczno-społecznej. Z punktu widzenia tej policji politycznej, mój dziennik jest przestępstwem, kwalifikującym się do najwyższego wymiaru kary: konkretyzuje na papierze myśli, które skazane są na zagładę. Marksiści wiedzą bowiem dobrze, że po zdobyciu władzy jedynym groźnym elementem bytu jest dla nich myśl, nie tylko myśl wroga, lecz nawet myśl inna, po prostu różna od dogmatu, który ustanawia ich mentalność jednostkową i społeczną. Z chwilą, gdy ta mentalność stanie się regułą społeczną w pełnym tego słowa znaczeniu, nie będzie już żadnego niebezpieczeństwa, niemniej na razie tak nie jest i myśl zasługuje częstokroć na więzienie lub śmierć.

Warszawa, 8 stycznia 1954 [Leopold Tyrmand, Dziennik 1954. Wersja oryginalna, Warszawa 2011]

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here