Inline pictures
Polska 10:17
Україна 11:17

Szkolą polska na Ukrainie. Quo vadis?

szkola3.jpg

Polska i Ukraina 24 października  podpisały "Deklarację w sprawie zapewnienia osobom należącym do mniejszości narodowych (polskiej mniejszości narodowej na Ukrainie oraz ukraińskiej mniejszości narodowej w RP) prawa do nauki języka ojczystego oraz w języku ojczystym", pod którą stoją podpisy ministrów edukacji Polski Anny Zalewskiej  i Ukrainy Lilii Hrynewycz. „ Strony zapewniają tym osobom (Polakom Ukrainy, Ukraińcom Polski – B.D,)) dostęp do nauki w języku ojczystym i nauki tego języka w przedszkolach, szkołach podstawowych i średnich w ramach państwowych systemów oświatowych Polski i Ukrainy" — czytamy w deklaracji.

Co poprzedzało te deklarację, te kontakty naszych ministrów? O tym niżej.

25 Września prezydent Ukrainy podpisał nоwą  ustawę «O edukacji» — „Про освіту”. Ustawa została przyjęta Radą Najwyższą 5 września. Już na stadium dyskusji na temat projektu tej Ustawy  w mediach  na Ukrainie i w  krajach ościennych zawrzało. Uwagi ostrokrytyczne  byli skierowane  szczególnie na  przepisy dotyczące spraw szkolnictwa i języków mniejszości narodowych. Chodzi o to, że Ustawa gwarantuje mniejszościom narodowym prawo do nauki w ich językach obok nauczania w języku ukraińskim tylko w szkole podstawowej- pierwsze cztery klasy. Dalej wykłady będą prowadzić się  głównie w języku państwowym, czyli ukraińskim.  Na razie w szkołach mniejszości narodowych w ciągu 11 lat wykłady mogli prowadzić się w językach mniejszości oprócz wykładów z języka i literatury ukraińskich.. Te zmiany mają rozpocząć się od 2020 roku. Z protestem co do eliminacji języków etnicznych wystąpili MSZ Mołdowy, Rosji, Rumunii, Węgrów (najaktywniej). Parlament Węgrów jednogłośnie potępił Ustawę. Z apelem o wetowanie Ustawy zwrócili się do Poroszenki przedstawiciele różnych frakcji RNU, Zakarpacka Rada Obwodowa i gubernator  Obwodu Zakarpackiego Henadij Moskal, ex-Glowa Derżkomnacu,  wspólnota rumuńska Obwodu Czerniowckiego.  7 września Biuro Rzecznika Prasowego MSZ RP opublikowało „Wyjaśnienia MSZ  w związku z ustawą o edukacji i nauczaniem w języku polskim na Ukrainie”.   Z tych „Wyjaśnień” dowiadujemy się, że „sprawa ta (projektu Ustawy – B.D.) była m.in. poruszana podczas posiedzenia Komisji konsultacyjnej do spraw szkolnictwa mniejszości narodowych w kwietniu 2017 oraz spotkań Ambasadora RP z przedstawicielami Ministerstwa Oświaty i Nauki Ukrainy. Strona ukraińska podkreślała konsekwentnie, że celem ustawy przyjętej ostatecznie 5 września nie jest rugowanie języków mniejszości narodowych.

Zamykam na razie (kropki stawić rano) kronikę wydarzeń dookoła Ustawy, informacją że  z  inicjatywy Węgier  12 października Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy potępiło przyjęcie Ustawy przez  RNU bez konsultacji z przedstawicielami mniejszości narodowych. Zgromadzenie zwróciło się do władz Ukrainy z prośbą wziąć pod Uwagę zalecenia Komisji Weneckiej w tej sprawie co z aprobatą przyjął już 13 października przebywający w Rumunii z wizytą Minister spraw zagranicznych  Ukrainy Pawło Klimkin.

U czytelnika może stworzyć się wrażenie możliwie o niedostatecznej reakcji polskiej przynajmniej w porównaniu z Węgrami  na tę  Ustawę, na domniemane zagrożenie szkolnictwu polskiemu na Ukrainie. Myślę że reakcja zupełnie proporcjonalna. Odpowiada temu to, co mamy w naszym polskim szkolnictwie. Przypomnę dane ze swego materiału ubiegłorocznego na portale Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie.  Mamy 5 szkół polskich: średnie (klasy I-XI)  — dwie we Lwowie, w Mościskach i Strzelciskach w obwodzie lwowskim, jedną w   Gródku w obwodzie Chmielnickim. Są tak zwane oddziały polskie w trzech szkołach średnich w Szepetowce, Iwano-Frankowsku (Stanislawowie) i Dowbyszu. Więc na Ukrainie liczba uczniów w szkołach z językiem nauczania polskim szacuję się gdzieś około 1400. Do ośrodków oświatowych polskich na Ukrainie nalezą też szkoły ukraińskie z nauką języka polskiego w niektórych klasach głównie fakultatywną, polskie szkoły sobotnio-niedzelne, kursy nauczania języka polskiego. I wtedy liczba dotkniętych oświata polską stanowi możliwie 15000 uczniów. Taka liczba została objęta badaniem socjologicznym  przez  program wspierania oświaty polskiej na Ukrainie „Biało-Czerwone ABC” realizowanym przez Fundacje „Wolność i Demokracja ” i zleconego przez MSZ w 2014 i 2015 roku. Zwięczeniem tych badań  stal wydany przez WiD Informator „Szkolnictwo polskie na Ukrainie”, dane jakiego wykorzystuje w tym materiale. Chciałbym  wyłonić z liczb podanych we wspomnianym moim materiale i  Informatorze WiD do porównania dwie: 12 tysięcy uczniów w 60 (!)  szkołach na Litwie i 1,4 tysięcy  w 6 szkołach i 3 pionach na Ukrainie. Chociaż nie mogę nie podać też liczbę Polaków na Litwie – 200,3 tysięcy wg. spisu ludności z 2011 r. i na Ukrainie – 144,1 wg. spisu ludności 2001 roku, i  900 wg. szacunku. Nie trudno domyślić się, że u Węgrów i Rumunów ostro przyjmujących Ustawę sytuacja znacznie inna.

I jeszcze co do  szkolnictwa polskiego na Ukrainie i ustosunkowaniu do niego. We wrześniu 2016 r.  każdy polski uczeń pierwszej klasy szkoły podstawowej na Litwie otrzymał od państwa polskiego wg. specjalnego programu  wyprawkę wartą tysiąc złotych. Pod wyprawką szkolną rozumie się bezzwrotny zasiłek dla ucznia: komplet książek ćwiczeń, przyborów, tornister i takie inne. Wyprawki polsko-ukraińskie pierwszoklasiści nie dostali jak litewskie. Dowiedziałem się  o tym od Ryszarda Wincenca dyrektora szkoły nr 10 we Lwowie im. Św. Marii Magdaleny której w tym że 2016 r.  roku wypełniło się 200 lat. Nie wiem jak w tym roku, nie dociągnąłem się do tych danych, ale i tego wystarczy żeby wiele zrozumieć.  W tym roku, roku „jubileuszowym”, w 80. rocznicę piku gehenny totalitarnej w ZSRR  warto wspomnieć że szkolnictwo polskie, oświata polska na Ukrainie była wtedy wytępiona w szczęt ówczesnymi państwowcami sowieckimi.   Piszę o tym dla tego żeby Państwo, Polacy Ukrainy, w kontekście rożnych ustaw  rozumieli, że prawo tworzą politycy, często fantasty i marzyciele geopolityczne. Oni przychodzą i odchodzą. W odróżnieniu od nich sprawa oświatowa w tym szkolnictwa dla wspólnot narodowych pozostaje i  jest bezdyskusyjną, tak ważną, jak problem bezdzietności w rodzinie. Nikomu zewnątrz i wewnątrz  ta sprawa nie jest tak doniosłą  jak dla nas. Stąd zadania rozwoju szkolnictwa  dla naszego społecznictwa kresowego są priorytetowymi. Czyli jakie by nie byli warunki mamy uczyć naszych dzieci Polskości. Szkoły gdy nie państwowe albo komunalne, to prywatne na które nas stać,  sobotnio-niedzielne przy kościołach, jak też  organizacje harcerskie, sportowe są zawszę na czasie. Cześć i chwała naszemu nauczycielstwu, które działa teraz! 

Posłowie

W końcu chciałbym podzielić się jedną infą dotyczącej naszego tematu wyczytaną w poważnym brytyjskim tygodniku.                                                                                          

Sobotnie rano w jednym lokalu północnego Londynu. Dwojga dzieci grają scenę z „Wesela” Stanisława Wyspianskiego”. Na sali blisko pięćdziesięciu widzów w wieku około dziesięciu lat. To pierwszy weekend po wakacjach letnich i festiwal w ramach narodowego czytania klasyki polskiej… Od tego zaczyna się krótka wzmianka we wrześniowym numerze tygodnika   „The Economist”. Szkoły sobotnie  w Wielkiej Brytanii zakładane w końcu lat  czterdziestych wieku ubiegłego przez uchodźców polskich w ostatniej dekadzie przeżywają wielki wzrost. W 2002 było ich zarejestrowano  45,  teraz szacuję się już blisko 150. Wzrost odzwierciadla zwiększenie migracji po roku 2004. „Wielu nowych szkół zwykle są zakładane przy kantynach niedawno przybyłymi, które chcieliby swobodnie mówić po polsku i niebawem powrócić do kraju.  Inni z wczesnych  fal migracji mają oddzielne klasy” — opowiada Małgorzata Lasocka szefowa szkoły sobotniej im. Marii-Sklodowskiej Cuirie. Rząd polski sprzyja tym przedsięwzięciom. W roku ubiegłym fundował na szkoły sobotnie 10 milionów funtów oraz szkolił nauczycieli dla nich. Wcześniej w tym roku została uchwalona ustawa przez parlament polski, która daję zasiłek uczniom sobotnich szkół za granicą taki samy jak w kraju jak też funduje wycieczki, zwiedzanie muzeum.  Subsydia rządu i starania woluntariuszy robią zwiedzanie szkół tanim: mniej niż 10 funtów dziennie, w Wielkiej Brytanii to normalnie.  Uczniowie mają zwykle cztery godziny języka polskiego, historii, geografii, kultury. Uczą się do lat 17…                                  

Więc może zaciekawi ta praktyka oświatowa nasze nauczycielstwo, szczególnie szkół sobotnio- niedzielnych jak też absolwentów uczelni polskich mogących założyć np. takie szkółki, jako modne teraz start-upy? Przy ścisłej współprace z odpowiednimi instytucjami w Polsce możliwie przy ich wsparciu, o którym mowa wyżej. W każdym bądź razie proponuje te doświadczenie diaspory polskiej jako jeden z przykładów niepaństwowego rozstrzygnięcia kwestii szkolnej.

Borys Dragin  

     

 

Pogoda / Погода

Warszawa Варшава   
Krakow / Краків
Gdansk / Гданськ
Poznan / Познань
Lodz / Лодзь
Київ / Kijow
Львів / Lwow
Харків / Charkow
Одеса / Odesa
Донецьк / Donieck


CZYTAJ NAS W WYGODNYM FORMACIE

ЧИТАЙТЕ НАС В ЗРУЧНОМУ ФОРМАТІ