Inline pictures
Polska 13:46
Україна 14:46

Znowu o „suczych dzieciach” albo moja odpowiedź dla Wołodymyra Staryka część II

Opinie || Думки
17.03 11:23
Kuren-5.jpg

Staryk skrytykował mnie także za wykorzystanie innego źródła. Chodzi o list napisany przez jedną z wiodących aktywistek OUN(m) Martę Zybaczynśką do Andrija Melnyka, napisany 2 listopada 1948 w Monachium. W swoim powiadomieniu dla szefa Prowidu Ukraińskich Nacjonalistów bardzo negatywnie scharakteryzowała byłego dowódcę KB Petra Wojnowskiego. W kontekście egzekucji Żydów w Babim Jarze list Zybaczynśkiej rzuca światło na udział członków KB w tych zbrodniach. Napisała, że przybyła do Kijowa wraz z mężem „w październiku” 1941 roku. Tam spotkała przybyłych wcześniej członków KB, którzy zostali nastawieni przeciwko niej przez Wojnowskiego:

„W październiku 1941 roku porzuciłam pracę w Winnicy i wyjechałam w towarzystwie mojego męża do Kijowa. Tam powitano mnie chłodno i ze straszną nieufnością. Wszystko to zawdzięczałam Petrowi Wojnowskiemu, który zdążył już mnie 'szczególnie zaprezentować'” [1].

Wynika stąd, że KB przybył do Kijowa nie na początku listopada, jak pisze, na przykład, ukraiński historyk Witalij Nachmanowycz, a przynajmniej w październiku. Ponadto powiadomienie Zybaczynśkej pokazuje, że mogło być więcej niż dwa przybycia członków KB do ukraińskiej stolicy jesienią 1941 roku, o których napisał holenderski badacz Karel Berkhof. Marta i jej mąż Orest byli oficjalnie członkami Kurenia w tym czasie, i swobodnie przybyli do Kijowa w październiku. Można założyć, że do stolicy Ukrainy w październiku i listopadzie mogły „docierać” większe lub podobne liczebnie grupy członków KB.

Następny Zybaczynśka pisze, że po pewnym czasie przeniosła się z mężem do Donbasu, gdzie przebywała od końca grudnia 1941 roku do lutego 1942 roku. Następnie Zybaczynśka znowu powróciła do Kijowa. Tam stała się świadkiem tego, jak Niemcy zatrzymali i rozstrzeliwali członków OUN(m) – właśnie w tym czasie aresztowano i rozstrzelano Ołenę Telihę i Iwana Rohacza. Według Zybaczynśkiej wśród ofiar Niemców byli także członkowie KB, którzy dopuszczali się grabieży rzeczy należących do zabitych Żydów. Niektórzy z nich nawet, jak ona informuje, wyrywali złote zęby z ust rozstrzelanej ludności żydowskiej w Kijowie i przetapiali je w różne przedmioty. Według Zybaczynśkiej osoby te były związane z Wojnowśkim:

„Miesiąc później w towarzystwie mojego męża wyjechałam do Donbasu. W lutym mieliśmy szczęście wrócić stamtąd żywymi. W międzyczasie odbyły się w Kijowie pierwsze aresztowania. Przytrafiło się to również kilku bukowińcom. Niemcy znaleźli u nich zrabowane żydowskie przedmioty, i dlatego ich rozstrzelali. To z kolei zrobiło bardzo złe wrażenie na najlepszych ludziach kurenia. Przeważnie były to kreatury Petra Wojnowskiego, którym on powierzał różne stanowiska jako „ludziom zorganizowanym” i którzy w Kijowie tyle tylko „działali”, że grabili. Jeden z nich, Stankewycz, wybijał rozstrzelanym Żydom złote zęby, przechowywał [„zdobycz”] u Petra Wojnowskiego i przetapiał”[2].

W. Staryk stwierdza, że grabieży mienia żydowskiego „dokonały same władze niemieckie w połowie grudnia 1941 roku”, a nie nie przybyli [do Kijowa] melnykowcy (w tym także członkowie KB). Ale gdzie znajduje się granica pomiędzy zbrodniami władz okupacyjnych i działaniami członków OUN(m), aktywnie kolaborujących z Niemcami? Pytanie jest retoryczne. Przewodniczący UDL powołuje się przy tym na oficjalny zakaz grabieży mienia, który został opublikowany w „Ukraińskim Słowie” z dnia 7 grudnia 1941 roku, gdzie jest mowa „o walce policji z rozkradaniem „żydowskich rzeczy’.” Tymczasem mamy wystarczająco dużo dowodów, że melnykowcy dokonywali grabieży żydowskiego (i nie tylko) mienia, kierując się zasadą: „dla przyjaciół – wszystko, dla wrogów – prawo”. Według zeznań byłego kijowskiego policjanta Wasylia Pokotyło, przewodniczący zarządu kijowskiego, członek OUN(m) Wołodymyr Bahazij kradł mienie żydowskie.[3] Próbował także przywłaszczyć sobie pięciopiętrowy budynek[4] (w którym część mieszkań prawdopodobnie należała do Żydów). Sprzeciwili się temu Niemcy i, najprawdopodobniej, to stało się podstawą do aresztowania i rozstrzelania burmistrza. Greckokatolicki kapłan Josip Kładocznyj, przebywający w Kijowie jesienią 1941 i zimą 1941-1942., 26 marca 1942 roku w liście do metropolity Andreja Szeptyckiego nazwał część obecnych w Kijowie melnykowców „politycznymi aferzystami”, którzy grabią wszystko „bezpośrednio, lub pośrednio”[5].

Staryk także tutaj znalazł punkt zaczepienia do krytyki stwierdzając, że „ojciec O. Kładocznyj oskarża o grabież konkretnie banderowców – nacjonalistów, należących przedtem do legionu 'Roland'”. Ale jeżeli przeczytać dokument uważnie, można zobaczyć, że kapłan mówi zarówno o banderowcach i melnykowcach, którzy wiosną 1942 roku, zgodnie z jego słowami, „nie zdali egzaminu”:

„Mędrcy od polityki (Kandyba, Bojdunyk, a nawet Andrusiak) uciekli, zachowując swoje 'cenne' głowy dla Ukrainy, miejscowi – poszli do więzienia (Teliha i inni), gdzie już dość długo siedzą – trochę ludzi pouciekało, a pozostało trochę aferzystów, politycznych zer (zer), część z nich wykorzystują Niemcy, a druga część – robi interesy (biznes), grabiąc, co tylko się da – i to grabiąc bezpośrednio, lub pośrednio….faktem jest, że nacjonaliści nie zdali egzaminu. Znam konkretnie nacjonalistów, i to takich należących do tak zwanego legionu – którzy kradli pewne rzeczy. Człowieka, który kradnie, nie uważam za nadającego się do budowy państwa, ponieważ on także w swoim państwie będzie kradł. Ale argumenty usprawiedliwiające wszystko jakoś będą znajdowane. Inna rzecz, czy wystarczająco usprawiedliwiające – choćby nawet czysto subiektywne”[6].

Pisząc o liście Zybaczynśkiej Staryk zaznacza, że był to „tylko widoczny czubek góry lodowej w prawie dziesięcioletniej zapiekłej wrogości, jaka istniała między P. Wojnowskim i M. Zybaczynśką, [wrogości] nabierającej wciąż nowych, coraz bardziej ostrych form”. Zgodnie z jego słowami, „przez wiele lat P. Wojnowski otwarcie oskarżał małżeństwo Martę i Oresta Zybaczynśkich o to, że oni podobno byli gestapowcami, a Marta zadawała mu tak samo bolesne ciosy, spisując prawdziwe lub wyimaginowane grzechy P. Wojnowskiego na sześciu stronach maszynopisu i żądając pociągnięcia go do odpowiedzialności przed Sądem OUN”.

O ile mi wiadomo, Wojnowski oskarżał Zybaczynśką o bycie sowieckim agentem.[7] Takie opinie są wypowiadane obecnie w kręgach zbliżonych do ideologicznych następców prawnych OUN(m) na Ukrainie[8]. Podobne kwestie stają się bardziej aktualne i ostre w szczególności w związku z aresztowaniem i zwolnieniem Zybaczynśkiej podczas pierwszej okupacji Bukowiny przez bolszewików w latach 1940-1941. Gdyby była agentem NKWD, to odpowiednio – jej zeznania należałoby rozpatrywać z innego punktu widzenia. Oczywiste jest, że należy kontynuować poszukiwanie dokumentów w tej sprawie. Ale na razie nie ma żadnego świadectwa, że Zybaczynśka utrzymywała kontakt z sowieckimi służbami specjalnymi w czasie wojny lub po 1945 r. Gdyby ona rzeczywiście była agentem NKWD, to informacje z listu do Melnyka w pierwszej kolejności trafiłyby do rąk sowieckich służb specjalnych i byłyby wykorzystywane w celach propagandowych w walce z ukraińskim „burżuazyjnym nacjonalizmem” w okresie „zimnej wojny”. Ale takich faktów nie było. Póki co nie ma ani jednego dokumentu potwierdzającego związek Zybaczynśkiej z wywiadem sowieckim w czasie wojny. Być może została zwolniona z aresztu dzięki podpisaniu zobowiązania współpracy, której nigdy nie podjęła. W tym kontekście jej los nie jest wyjątkowy. Na przykład, w 1940 r. NKWD zwerbowało jako swego agent mieszkańca Czerniowców Ołeksandra Bruczkowśkiego i przydzieliło mu pseudonim „Mołodow”. W momencie ataku Niemiec na ZSRS Bruczkowśkyj zerwał wszelkie kontakty z sowieckimi służbami specjalnymi, wstąpił do KB i wyprawił się na Kijów z Wojnowskim. Później został aresztowany przez sowieckie służby specjalne i skazany na 10 lat pozbawienia pobytu w obozach[9].
W. Staryk napisał, że „list M. Zybaczynśkiej nie zawiera żadnej wzmianki” o tym, że „kiedy ona przyjechała do Kijowa w październiku 1941 r., to w mieście już byli bukowińcy”, tak jak ja o tym napisałem. W październiku 1941 r. powitali ją chłodem i straszną nieufnością nie „bukowińcy”, lecz członkowie OUN(m) pełniący kierownicze funkcje, którzy uwierzyli w oskarżenia P. Wojnowskiego, co zmusiło oboje Zybaczynśkich już po miesiącu do wyruszenia do Donbasu. Dla mnie to jest bardzo wątpliwa teza. Zybaczynśka w swoim liście, jak już wspomniano, spotkała się w Kijowie ze strony melnykowców z dość chłodnym przyjęciem. Według jej słów, w ten sposób członków partii nastawił Wojnowśkyj. Wynika z tego, że w Kijowie mogła mieć do czynienia albo z „bukowińcami”, którzy przybyli przed nią, albo z innymi melnykowcami, którzy zostali wrogo nastawieni do niej przez Wojnowśkiego. Okazuje się, że dowódca KB musiał przybyć do Kijowa przed nią, ponieważ w ówczesnych warunkach było dość problematycznym zadaniem przeprowadzenie agitacji przeciwko Zybaczynśkiej, że tak powiem, „na odległość”. Już cytowane zeznania Hłewka pokazują, że dowódca KB mógł być w Kijowie na początku października, ale dokładnej daty na razie nie znamy.

Jak już widzieliśmy, Staryk systematycznie, świadomie lub nie, gubi kontekst, wyrywając z niego to jeden, to inny cytat. Tak więc pisze, że „Zybaczynśka wymienia po nazwisku jednego (!) zbrodniarza-bukowińca, dowódcę jednego z wydziałów rejonowych policji, Stankewycza”, który był uwikłany w grabież i uczestniczył w akcjach przeciwko ludności żydowskiej w Kijowie. W rzeczywistości, jeśli uważnie przeczytać dokument, Stankewycz jest wspominany jako „jeden z nich” – czyli nie był jedynym członkiem KB uczestniczącym w podobnych działaniach.

W wywiadzie wspominałem o udziale melnykowców w zabójstwach Żydów we wsi Milijewo na Bukowinie w lecie 1941 r. Staryk zaprzecza podobnym faktom i dość gruntownym badaniom, podważając [dokumentalną] wartość materiałów sowieckich procesów powojennych:

„Nie wierzę w obiektywizm badań Holokaustu na Bukowinie, zwłaszcza we wsi Mylijewo w rejonie Wyżnyćkim, na Kicmanszczynie, a i w ogóle na Ukrainie, ponieważ są oparte wyłącznie na materiałach wyreżyserowanych przez NKWD procesów sądowych (kursywa moja – R.J.), ignorując rumuńskie, niemieckie, żydowskie czy ukraińskie źródła dokumentalne. Tym bardziej, że w tych samych dniach na początku lipca 1941 roku zorganizowane według analogicznego scenariusza pogromy żydowskie przetoczyły się także w rumuńskich okolicach Bukowiny, gdzie nie było ani Petra Wojnowskiego, ani Bukowińskiego Kurenia, ani w ogóle żadnych Ukraińców.”

Nie jest jasne, jakim dokładnie badaniom Holokaustu na Bukowinie nie wierzy Staryk. Czy chodzi o Iwana Fostija czy o inne publikacje? Ale symptomatyczne jest to, że te same tezy na temat powojennych materiałów procesowych on wygłosił w wywiadzie udzielonym (zła ironia) rosyjskim propagandzistom. Mowa o filmie „Haniebna tajemnica Chatynia”, zrealizowanym w 2008 roku. Celem tej „produkcji” było, dokonując instrumentalizacji tragicznej historii wsi Chatyń, maksymalne utożsamienie członków 118. batalionu Schutzmannschaft z OUN(m)[10]. W tym filmie W. Staryk, siedząc za roboczym biurkiem (prawdopodobnie w biurze UDL), na którym stał portret „wodza OUN” Melnyka i sztandar jego partii, oświadczył:

„Żaden z tych procesów przeciwko członkom Bukowińskiego Kurenia… nie został doprowadzony do posiedzenia sądowego w tym sensie, że nie zapadły wyroki [skazujące], które mogłyby być zaakceptowane przez społeczność światową.”[11]

Oczywiście, dokumenty sowieckie – w tym materiały powojennych procesów, są dokumentami dość kontrowersyjnymi. Ale to nie oznacza, że wszystko, o czym się w nich mówi, to kłamstwa i fałszerstwa. W związku z tym chciałbym przypomnieć W. Starykowi, że „idealnych” źródeł nie ma. Ale historyk powinien potrafić uzyskać ze źródła niezbędną informację, odrzucając zbędne „warstwy” uwarunkowane momentami ideologicznymi, interesami osobistymi i wieloma innymi czynnikami.

Oczywiście, W. Staryk podąża innym szlakiem – preferując segregowanie i odrzucanie „niewygodnych” źródeł. Najnowsze badania Holokaustu na Bukowinie opierają się na porównaniu różnych źródeł, i bez żadnych wątpliwości wykazują aktywny udział członków OUN w pogromach w lecie 1941 roku w tym regionie[12]. Oczywiście, zdarzają się sprzeczności w dokumentach. Tak więc badacz Iwan Fostij, któremu „nie wierzy” Staryk, stwierdził, że „Wojnowski wcześniej zaplanował, natychmiast po wycofaniu się wojsk sowieckich, przeprowadzenie żydowskich pogromów w wioskach Bukowiny. Został również wydany rozkaz rozstrzelania wszystkich komunistów i tych, którzy aktywnie pracowali w organach władzy sowieckiej.” Wśród pierwszych ofiar znaleźli się mieszkańcy wsi Milijewo. Tutaj 5 lipca weszła grupa Wojnowskiego, do niej dołączyło około 20 ochotników, uzbrojonych w karabiny, pistolety, obrzyny, kołki i różne narzędzia gospodarskie, oni razem zaatakowali wioskę. Podzieliwszy się na kilka grup po 5-7 osób, rzucili się na budynki zamieszkałe przez rodziny żydowskie. Według Fostija Wojnowski osobiście uczestniczył w tym napadzie, dobijając rannych pociskami rewolweru. W sumie, według zeznań uczestników tej masakry, rozstrzelano około 120 osób[13].

Świadek wydarzeń Antonina Frunza podczas powojennego procesu poinformowała, że „z odejściem oddziałów Armii Czerwonej na terytorium rejonu Wyżnyćkiego w wioskach pojawiły się bandy, który zabijały w wioskach aktyw sowiecki i osoby narodowości żydowskiej, z rozmów z mieszkańcami wsi słyszałem, że bandy składały się z ukraińskich nacjonalistów – „samostijników”. Według Frunzy we wsi Milijewo członkowie OUN rozstrzelali pięć rodzin żydowskich[14]. To wydaje się potwierdzać wersję Fostija. Ale istnieje inny dokument – materiały przesłuchania członkini KB Wasyłyny Zaguły („Błyskawki”), która zrelacjonowała rozmowy o zabiciu „8 lub 9” Żydów w Milijewie przez żołnierzy rumuńskich[15]. Trudno jednoznacznie powiedzieć, z czym tu mamy do czynienia. Być może jest to coś w rodzaju „narracji przemilczenia” charakterystycznej dla ukraińskiej diaspory bukowińskiej na Zachodzie podczas „zimnej wojny”. Za jej przykład może posłużyć jedna publikacja z połowy 1955 r., w której stwierdzono, że ukraińskie czynniki polityczne i Ukraińcy nie dokonywali pogromów na terytorium Bukowiny latem 1941 r. Co więcej, ukraińscy nacjonaliści rzekomo brali Żydów w swoją obronę, a pogromami zajmowały się wyłącznie wojska rumuńskie. W tej książce jest mowa o wydarzeniach latem 1941 roku w Wyżnyci: o utworzeniu samorządu („komitetu”), manifestacji ludowej i przybyciu „delegacji żydowskiej”:

„Po manifestacji przybyła do komitetu delegacja od ludności żydowskiej, aby złożyć deklarację lojalności i prosić o opiekę. Stwierdzamy, że w czasie ukraińskiej władzy nie było przypadków zabójstw lub rabunku, a pogrom Żydów został przeprowadzony przez armię rumuńską po jej przybyciu”[16].

Ale równocześnie wiadomo, że żołnierze rumuńscy, jak również etniczni Rumuni na Bukowinie, także uczestniczyli w prześladowaniach i mordowaniu Żydów na terytorium regionu w lecie 1941 r. Dlatego jest prawdopodobne, że wojska rumuńskie mogły zabić Żydów ocalałych w Milijewie po napadzie dokonanym przez grupę Wojnowskiego w dniu 5 lipca.

Jestem pewien, że moją odpowiedzią nie przekonam Staryka i jego ideologicznych zwolenników. Wydaje mi się, że dyskusja z dyrektorem UDL o mrocznych stronicach historii OUN(m) jest dokładnie tym samym, co omawianie z zawziętym stalinistą wydarzeń Hołodomoru, represji z lat 1930. oraz deportacji 1944 r. Tekst ten napisałem dla ludzi chcących zrozumieć skomplikowaną historię lata i jesieni 1941 roku oraz udziału w tych wydarzeniach KB. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wszyscy zainteresowani będą mogli przeczytać mój pogłębiony artykuł na ten temat. Być może popełniłem błąd udzielając wywiadu przed opublikowaniem tekstu naukowego. Ale na to już nic nie można poradzić. Frustrujące dla mnie jako naukowca jest to, że część, prawdopodobnie bardzo ważnych, źródeł dotyczących historii KB znajduje się w rękach ideologicznych apologetów OUN(m), ale wciąż nie tracę nadziei, że kiedyś staną się one dostępne dla badaczy akademickich.

 

dr Jurij Radczenko — Ukraina Moderna

[1] Archiwum OUN, F 1, Op. 2, Spr. 95. Bez wskazania numeru arkusza.

[2] Archiwum OUN, F 1, Op. 2, Spr. 95. Bez wskazania numeru arkusza.

[3] Z protokołu przesłuchania w „SMЕRSz” w charakterze oskarżonego byłego policjanta ukraińskiej policji W. Pokotyło, 

[4] Harvard Project on the Soviet Social System. Schedule B, Vol. 11, Case 440 (interviewer A.D.), 

[5] List Josipa Kładocznego do metropolity Andreja Szeptyckiego z 26 marca 1942 roku, http://avr.org.ua/index.php/viewDoc/24562/

[6] Tamże.

[7] Petro Wojnowski, Moje najwyszcze szczastia: Spomyny / Literaturnyj zapys ta peredmowa B. Tymoszenka, Kijów, 1999, s. 250-251.

[8] Rozmowy osobiste.

[9] ACzOUSBU, Spr. P-6143, Ark. 2, 36.

[10] Na temat tych wydarzeń zobacz: Per Anders Rudling, The Khatyn Massacre in Belorussia: A Historical Controversy Revisited, Holocaust and Genocide Studies 26, no. 1 (Spring 2012): 29–58

[11] Haniebna tajemnica Chatynia

[12] Vladimir Solonari, Patterns of Violence: The Local Population and the Mass Murder of Jews in Bessarabia and Northern Bukovina, July-August 1941// Kritika: Explorations in Russian and Eurasian History. — 2007. — Vol. 8. — № 4. — s. 749-787.

[13] Iwan Fostij, Dijalnist' OUN na Bukowyni u 1940-1941 rr., 

[14] ACzOUSBU, Spr. P-5714, Ark. 19zw, 28zw-29.

[15] Tamże, Ark. 47-47zw. (dziękuję za ten dokument Andrijowi Usaczowi).;

[16] Bukowyna. Jiji mynułe i suczasne, Paryż, Filadelfia, pod red. D. Kwitkowśkiego, Т. Bryndzana, А. Żukowśkiego, Detroit, 1956, s. 404

 

Pogoda / Погода

Warszawa Варшава   
Krakow / Краків
Gdansk / Гданськ
Poznan / Познань
Lodz / Лодзь
Київ / Kijow
Львів / Lwow
Харків / Charkow
Одеса / Odesa
Донецьк / Donieck


CZYTAJ NAS W WYGODNYM FORMACIE

ЧИТАЙТЕ НАС В ЗРУЧНОМУ ФОРМАТІ