Inline pictures
Polska 10:22
Україна 11:22

Zafałszowana historia nie sprzyja przyjaźni

Opinie || Думки
27.11 14:04
1122234.jpg

Gloryfikując nacjonalistów ukraińskich Kijów ryzykuje odwrócenie się od siebie swoich zachodnich sojuszników – akurat wtedy, gdy ich najbardziej potrzebuje.

Pogodzenie się z przeszłością nie należy do łatwych zadań. Ale niewiele jest na świecie krajów, gdzie historyczna debata nosiłaby tak bardzo ostry charakter – i byłaby tak brzemienna w skutki – jak na Ukrainie. Wynika to głównie z powodu skomplikowanej historii tego kraju, który przez większą część XX wieku znajdował się w kleszczach pomiędzy dwoma totalitarnymi mocarstwami, dążącymi do jego zniszczenia.

Nie pomaga także ten fakt, że spadkobierca jednego z tych mocarstw – agresywna i szowinistyczna Rosja Władimira Putina – w swojej wojnie z Kijowem cyniczne wykorzystuje najbardziej kontrowersyjne elementy historii Ukrainy. Coraz częściej jednak określoną część odpowiedzialności bierze na siebie sam Kijów.

Szczególnym tematem jest historyczna interpretacja radykalnej nacjonalistycznej partii, której celem było utworzenie niepodległej Ukrainy w czasie II wojny światowej – czyli niezłomnej „frakcji Bandery” Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Dylemat polega na tym, że podczas gdy wielu liderów i członków OUN(b) oddało swoje życie w walce o niepodległość Ukrainy, większość z nich była zajadłymi nacjonalistami, wręcz jawnymi ksenofobami. Niektórzy z nich nawet współuczestniczyli w Holokauście i innych masowych zbrodniach przeciwko ludności cywilnej. W rezultacie, chociaż jako grupa cieszą się znaczącą sympatią klasy rządzącej Ukrainy i dużej części elity intelektualnej, jest bardzo kontrowersyjna dla bardziej skłaniającej się ku Rosji ludności tego kraju, Żydów, liberalnych intelektualistów i partnerów zagranicznych.

Do kwestii, jak Ukraińcy powinni interpretować historię II wojny światowej, należy zatem podchodzić z największą delikatnością i taktem.

Jest więc zadziwiające, że przywódcy polityczni Ukrainy w 2014 roku zdecydowali się przekazać Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej (UINP) – główny organ państwowy odpowiedzialny za pamięć historyczną – w ręce grupy stosunkowo młodych aktywistów bez referencji akademickich.

Poczynając od tego momentu, pod nadzorem swojego nowego dyrektora Wołodymyra Wjatrowycza, Instytut energicznie dąży do wybielenia ideologii i działalności OUN(b) w czasie II wojny światowej. Z pomocą licznych różnorodnych popularnych publikacji, wystąpień w mediach, projektów internetowych i innych inicjatyw UINP przedstawia liderów tej grupy, takich jak Stepan Bandera, Roman Szuchewycz i Jarosław Stećko, jako bohaterów narodowych o nieposzlakowanej szlachetności. W rezultacie, akurat w czasie, gdy Ukraina stara się zintegrować z Zachodem, jej osławiony ultra-nacjonalistyczny ruch, relikt z czasów II wojny światowej, cieszy się oficjalnym uznaniem jako najwyższy wzorzec ukraińskiego patriotyzmu. Ale – oprócz innych niepokojących reperkusji wewnątrz Ukrainy – takie podejście zagraża niezwykle ważnym dla Kijowa stosunkom z zachodnimi partnerami.

W szczególności przeprowadzona przez Instytut kampania oddająca hołd skrajnemu nacjonalizmowi jest całkowicie sprzeczna z zasadami leżącymi u podstaw wielkiego projektu integracji europejskiej. Wbrew opinii niektórych Ukraińców, zjednoczenie Europy, które rozpoczęło się w latach 1950., nie było przede wszystkim projektem anty-moskiewskim. Raczej była to odpowiedź na wyzwanie radykalnego nacjonalizmu, zdolnego do wywołania – w okresie zaledwie pół wieku – dwóch wojen światowych. Oto dlaczego entuzjazm UINP okazywany ultra-nacjonalistycznej OUN(b) jest tak problematyczny: heroizuje dokładnie te aspekty europejskiej historii, które kontynent od 1945 r. usilnie stara się przezwyciężyć.

Dodatkowym problemem jest historia OUN(b) – jej antysemityzm. Oczywiście, nienawiść do Żydów nie była tak wybitną cechą ksenofobii w tej grupie, jak to miało miejsce w przypadku nazistów niemieckich. Ale była wystarczająco silna, aby zmotywować znaczną liczbę członków grupy do aktywnego udziału w Holokauście, albo w charakterze niemieckich kolaborantów, albo w charakterze myśliwych polujących na Żydów z własnej inicjatywy.

Nie ma potrzeby dodawać, że UINP i inni ukraińscy pseudo-historycy wolą milczeć na temat tych wydarzeń, skupiając się na wielu prawdziwych przypadkach, w których Ukraińcy (a nawet niektórzy nacjonaliści) pomagali ratować Żydów w czasie wojny. Ale takie podejście pozostawia niewiele miejsca na adekwatne przyjęcie do wiadomości zbrodni popełnionych przez OUN(b). W wyniku wprowadzających w błąd oświadczeń i publikacji UINP większość Ukraińców nie ma najmniejszego pojęcia, że niektóre grupy milicji podczas wojny brały udział w antyżydowskich pogromach, chociaż w chwili obecnej te fakty znajdują potwierdzenie w obszernej dokumentacji zgromadzonej przez historyków zachodnich i ukraińskich.

Ze względu na utrzymujące się znaczenie Holokaustu w zachodnim dyskursie publicznym działania UIPN będą miały coraz bardziej niszczący wpływ na relacje Ukrainy z zagranicą, jej międzynarodowy wizerunek i dyplomację kulturalną (nie wspominając o związkach z Izraelem). Sprzeczności będą tylko narastać, stopniowo, w miarę przenikania wyników najnowszych badań nad udziałem OUN(b) w popełnieniu zbrodni wojennych ze środowisk akademickich do zachodnich podręczników historii, do centrów edukacyjnych odpowiedzialnych za rozpowszechnianie wiedzy na temat Holokaustu, do mediów.

Podejmowane przez Ukrainę próby wygładzenia zbrodni OUN(b) będzie coraz mniej akceptowalne. (Fakt, że żaden z nowych pracowników UINP wydaje się nie posiadać odpowiednich kwalifikacji akademickich i że jego dyrektor cieszy się wśród autorytatywnych historyków złą reputacją ze względu na jego selektywne podejście do historii, skłania do wniosku, że pozytywna retoryka na temat OUN(b) nie zostanie zaakceptowana na Zachodzie).

 Najbardziej bezpośrednim problemem politycznym, wynikającym z oficjalnego dyskursu Kijowa na temat II wojny światowej, jest jego nie akceptowanie przez takich członków Unii Europejskiej i NATO jak Polska i Niemcy, które przywiązują szczególną wagę do interpretacji historii II wojny światowej w Europie. Polska nie zgodzi się na nic innego, jak tylko pełne przyznanie się do zbrodni i odpowiednie upamiętnienie dziesiątków tysięcy Polaków, ofiar rzezi dokonanej przez UPA, która była pod dowództwem OUN(b). Dla Niemiec jakakolwiek inicjatywa okazywania czci nazistowskim kolaborantom, takim jak na przykład lider OUN Roman Szuchewycz – czyli oficer Wehrmachtu i okrytego hańbą batalionu policji pomocniczej – nawet nie podlega dyskusji.

Oprócz Stanów Zjednoczonych i Kanady, Polska i Niemcy są najważniejszymi zachodnimi partnerami Ukrainy. Berlin odgrywa kluczową rolę we wprowadzeniu i rozszerzeniu sankcji UE wobec Rosji, a Niemcy są jednym z głównych zachodnich darczyńców na Ukrainie (i potencjalnym partnerem biznesowym w przyszłości). Polska, choć nie dorównuje Niemcom, prawdopodobnie jest dla Kijowa jeszcze ważniejszym partnerem, ze względu na jej poziom wiedzy i zainteresowania Ukrainą wyższy, niż w przypadku jakiegokolwiek innego członka UE.

Zdając sobie sprawę z rosyjskiego zagrożenia, Polska często odgrywa rolę najbardziej wytrwałego adwokata Ukrainy w organizacjach zachodnich, zwłaszcza w kwestiach bezpieczeństwa. Warszawa pozostaje również głównym sojusznikiem regionalnym Kijowa, ponieważ w najbliższej przyszłości Ukraina nie można oczekiwać przystąpienia do NATO czy UE. Jednakże, jeśli Kijów będzie kontynuował proces gloryfikacji Bandery, ryzykuje odstąpienie Warszawy od zaangażowania w sprawy Ukrainy.

Najgorsze jest to, że przywiązanie Ukrainy do OUN w znacznym stopniu upraszcza rosyjskim propagandystom zadanie zaprezentowania Kijowa jako gniazda faszystów. Oczywisty jest fakt, że to rozpoczęta w 2014 roku brutalna agresja Putina na państwo ukraińskie stała się jednym z głównych powodów, dla których kraj zaczął eksponować swoich nacjonalistycznych bohaterów. Jednak im bardziej oficjalna historiografia ukraińska odchodzi od stanowiska tradycyjnie popieranego przez Zachód, tym łatwiej jest Putinowi przeciągnąć na swoją stronę niezdecydowanych i siać wątpliwości wśród przyjaciół Kijowa.

Konsekwencje niezdolności Ukrainy do właściwego zbadania ciemnych stron swej przeszłości, zaakceptowania tej wiedzy oraz wyciągnięcia z niej odpowiednich wniosków, jest są odczuwalne. W istocie, jak się wydaje, to one z rosnącą regularnością generują międzynarodowe skandale. UINP i inni aktywiści zrażają [do Ukrainy] najważniejszych międzynarodowych partnerów i sojuszników Ukrainy w czasie, gdy kraj najbardziej potrzebują ich pomocy. Z tych i innych powodów Ukraina powinna zastosować bardziej akademickie, a mniej eskapistyczne podejście do zrozumienia historii II wojny światowej – tak jak to ostatecznie zrobiła większość krajów zachodnich.

Andres Umland, dla Foreign Policy, — Bad History Doesn’t Make Friends

Źródło — Foreign Policy


 


 

 

 

Pogoda / Погода

Warszawa Варшава   
Krakow / Краків
Gdansk / Гданськ
Poznan / Познань
Lodz / Лодзь
Київ / Kijow
Львів / Lwow
Харків / Charkow
Одеса / Odesa
Донецьк / Donieck


CZYTAJ NAS W WYGODNYM FORMACIE

ЧИТАЙТЕ НАС В ЗРУЧНОМУ ФОРМАТІ